piątek, 19 lutego 2021

Zupa z białych warzyw i żółtej soczewicy


Mam wrażenie, że czerwona soczewica jest bardziej popularna i lubiana. U mnie też często gości na stole, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Tym razem jednak sięgnę po jej żółtą odmianę.

Ostatnio udało mi się kupić pietruszkę, a dokładniej rzec ujmując korzeń pietruszki. W Polsce oczywista sprawa, ale w Niemczech to nie lada wyzwanie. Łatwiej jest kupić pasternak niż naszą rodzimą, pospolitą pietruchę. Skoro ją już mam, to postanowiłam wykorzystać z innymi białymi warzywami ( seler, por i rzepa ) i na ich bazie ugotować pyszną zupę. Dla podkręcenia smaku i konsystencji dorzuciłam żółtą soczewicę. Uwierzcie mi, że to prawdziwe dobro na talerzu, a delikatny smak zupy będzie dla Was miłym zaskoczeniem.

Zupa z białych warzyw i soczewicy

Składniki:

1 średni korzeń pietruszki

połowa niedużego selera

kawałek białej części pora

kawalek białej rzepy

1 marchewka

3 średnie ziemniaki

pół szklanki żółtej soczewicy

1 warzywna kostka rosołowa

2 łyżki masła

sól, pieprz do smaku, pół łyżeczki chili w płatkach

groszek ptysiowym, natka pietruszki, cytryna

Warzywa kroję w grubą kostkę, podsmażam w garnku na  maśle, dodaję przyprawy i wielokrotnie mieszam. Po 3 minutach dodaję opłukaną soczewicę i smażę jeszcze chwilę z pozostałymi składnikami. Następnie zalewam warzywa wodą ( muszą być całe przykryte ), dodaję kostkę rosołową i gotuję przez ok. 30-40 minut. W trakcie gotowania uzupełniam poziom wody. Na koniec miksuję całą zawartość. Jeśli jest za gęsta, wówczas dodaję gorąca, przegotowaną wodę. 

Nakładam po porcji na talerz, skrapiam lekko sokiem z cytryny, dodaję groszek ptysiowy i świeżą natkę pietruszki, posypuję chilli w płatkach.





Ekspresowa tarta z brokułów


Dzisiejsza zapiekanka to jest prawdziwa tzw. zapchajdziura. Nie jest to najpiękniejsze określenie, ale uwierzcie mi, że to tania i smaczna propozycja. Pomysł na nią jest banalny, bo powstał z chęci wykorzystania kilku produktów.
Mam tu zatem brokuły, trochę ricotty, wiórków z sera i nieco boczku, w wszystko zapieczone w sosie jajeczno-serowym. Zapewne wiecie, że lubię poszaleć w kuchni przy skomplikowanych daniach, ale nie dzisiaj. To taki dzień, kiedy ma być szybko i prosto, z minimalną liczbą składników.
Jeśli do zapiekanki podacie sałatę, pieczywo czy kawałek mięsa z grilla, powstanie przyzwoity obiad. Jeśli pozostaniecie przy wersji bez dodatków, a jedynie z kawałkiem bagietki, wówczas uzyskacie lekki posiłek.JJuż sobie wyobrażam, jak będzie smakować na balkonie przy pierwszych promieniach wiosennego słońca.

Zapiekanka z brokułami

1 brokuły
3 jajka
2 czubate łyżki ricotty
2 czubate łyżki startego, twardego sera
1 łyżka pokrojonego w kostkę boczku
sól, pieprz do smaku
opcjonalnie świeża natka pietruszki

Najpierw gotuję brokuły w lekko osolonej wodzie, ale nie za długo, bo ma być lekko twardawy.
W miseczce roztrzepuję jajka, dodaję ricottę i wiórki z sera. Jeśli akurat nie macie pod ręką ricotty, dodajcie więcej sera. Dodaję sól, pieprz i ewentualnie drobno posiekaną natkę pietruszki.
Na dnie naczynia żaroodpornego układam podzielone na części brokuły, zalewam masą serowo-jakeczną, dodaję lekko podsmażony boczek ( można zrezygnować, ale dodaje smaku ). Piekę w piecyku w temperaturze 180 stopni przez 20-25 min.
Zapiekanka smakuje równie dobrze na ciepło i na zimno. Wystarczy dodać kawałek pieczywa lub, jeśli chcecie stworzyć normalny obiad, wówczas sałata i mięso z grilla.





środa, 17 lutego 2021

Wiosenna deska witamin



Żarty się skończyły. Po wszystkich pączkach, faworkach i oponkach czas pomyśleć o rozsądniejszym odżywianiu. Trudno będzie podjąć radykalne kroki, bo organizm przyzwyczaił się do kulinarnej rozpusty. Zawsze o tej porze roku wprowadzam lekkie zmiany w systemie odżywiania. Nie spowoduje to radykalnych zmian typu ekspresowe chudnięcie, ( marzenie) ale przynajmniej odciąży żołądek i wprowadzi zdrowe elementy do menu.

Pomimo szarości za oknem, deszczu, a gdzieniegdzie  nadal opadów śniegu, nadchodzi, kiedy organizm zaczyna tęsknić za świeżymi owocami i warzywami. Nie wiem, jak Wy odczuwacie te zawirowania pogodowe, ale ja się nie dam oszukać. Dla mnie zima już się skończyła i wkraczam w wiosenny nastrój, a wraz z nim w nowe, zdrowe menu.

Wiosenna deska witamin

Składniki:

1 awokado

2 jajka na twardo

pokrojone ogórki, papryka, pomidory

serek naturalny z mieloną papryką

ser turecki ( może być feta ) zmiksowany z jogurtem naturalnym i odrobiną oliwy

salata, świeża natka pietruszki, świeży koperek

świeża, starta marchewka

różne rodzaje kiełków

chlebek żytnio-orkiszowy









wtorek, 16 lutego 2021

Na boskim szczycie Uludag w Turcji


Piękny, ośnieżony szczyt Uludag ( 2543 m.n.p.m.) leży w polnocno- zachodniej części Turcji. Dumnie króluje nad Bursą i  jest obowiązkowym punktem w czasie zwiedzania tej 3-milionowej metropolii. Według wierzeń starożytnych Bityńczyków Uludag był siedzibą bogów i zwany był z tego powodu Olimpem. 
Obecnie pasmo górskie stanowi najsłynniejszy kurort sportów zimowych w Turcji, ale także znany jest z wód termalnych i bardzo lubianego napoju Uludag Gazuz.
Na Uludag można się dostać kolejką linową ( tereferik ), stanowiącą również symbol Bursy. W trakcie pierwszych minut wjazdu można podziwiać panoramę Bursy. Zabudowania stają się coraz mniejsze, zaczyna znikać miejska zieleń i pojawia się coraz bardziej górski krajobraz. 








Jest końcówka lutego, więc przed nami rozpościera się prawdziwie śniezna kraina. Wysiadamy na pierwszym przystanku i spacerujemy wśród odśnieżonych ścieżek. Pojawia się coraz więcej rodzin z dziećmi, które mają w planach nie tylko zabawy na śniegu, ale i ...grillowanie. To nie tylko znany ośrodek sportów zimowych, ale i ulubione miejsce na spotkania rodzinne. Można się tu dostać nie tylko kolejką, ale również samochodem. Ten piękny teren oferuje miejsca campingowe, piknikowe i stanowiska do grillowania, więc rodziny chcące tu spędzić wybierają często ten rodzaj transportu.







Ponownie wsiadamy do kolejki, aby odbyć ostatni odcinek podróży. Przed nami rozpościera się zimowa kraina. Widać coraz więcej narciarzy, skuterów i miłośników sportów zimowych. Widok jest niesamowity, bo biel śniegu pięknie kontrastuje z zielenią choinek i błękitem nieba. Dla takich widoków warto było się poświęcić, zwłaszcza gdy kolejka zawisła kołysząc się na boki przez ponad 5 minut.



W czasie powrotu do Bursy zajrzyjcie do którejś z miejscowych restauracji na gorącą zupę z żółtej soczewicy i köfte z jagnięciny oraz pyszne künefe. Będzie to wspaniałe zwieńczenie zimowej wyprawy.
P. S. Mam lęk wysokości, więc zrobienie niektórych zdjęć doprowadzało mnie do palpitacji serca 😊

































sobota, 13 lutego 2021

Walentynkowe tiramisu dla leniwych

Niedziela z tiramisu jest jak marzenie, a ta będzie wyjatkowa, bo walentynkowa. Nie wiem, czy Wam się udziela to coroczne szaleństwo, bo mnie tak. Uwielbiam udekorowane sklepy, zwłaszcza kwiaciarnie z serduszkami wplecionymi w bukiety. W domu zawsze hucznie obchodziliśmy Walentynki. Męża nie było widać zza kwiatów ( 3 dziewczyny ! ), był pyszny torcik, pizza i slodkie życzenia na czerwonych kartkach. Co za cudowne wspomnienia. Mam nadzieję, że też uda Wam się w tym roku, mimo obecnej sytuacji uda Wam się poświętować.Wiadomo, że najważniejsze tego dnia jest miłość i umiejętność jej okazywania, ale szybki deser może uczynić ten dzień jeszcze piękniejszym.

Pucharkowe tiramisu dla leniwych

Składniki:

250 gr mascarpone

2 jajka

50 gr cukru

1 duży kubek zaparzonego espresso lub innej kawy

1 łyżeczka amaretto lub likieru kawowego

2 podłużne paczki biszkoptów

Zaparzam kawę i pozostawiam do ostygnięcia.

Żółtka miksuję z cukrem tak dlugo aż masa stanie się kremowa. Dodaję stopniowo mascarpone i lekko miksuję. Ubijam pianę z białek że szczyptą soli i dodaję do masy serowo - jajecznej. Bardzo delikatnie mieszam drewnianą łyżką.

Do schłodzonej kawy dodaję amaretto. Możecie również inny likier, ja miałam pozostałości ze świątecznych wypieków. Zanurzam na sekundę ciadtka w kawie i podzielone na kawałki układam na dnie dużych kieliszków do wina. Dodaję masę z mascarpone, następnie kolejną porcję ciastek i masę. Wierzch posypuję obficie kakao. Na górze układam maliny.

Deser odstawiam na co najmniej godzinę do lodówki.





Szwajcarskie placki a'la Rösti


Na lutowe, bardzo zimowe dni poleca się obiad w  szwajcarskim stylu. Będzie kremowe founde i aromatyczne Rösti z boczkiem. Zaserwuję tysiące kalorii, ale w końcu trwa karnawał, więc wszelka rozpusta jest dozwolona. Przynajmniej w ten sposób zrekompensujemy sobie wszelkie obostrzenia w czasie pandemii.

Znacie moją miłość do Tunezji i krajów orientalnych. Na pierwszej liście fascynacji była we wczesnej młodości Szwajcaria, gdzie udało mi się spędzić kilka lat. Lubię tamtejszą kuchnię, ale zdecydowanie najlepiej smakuje zimą w zaśnieżonej, górskiej chacie przy cieple kominka.

Dzisiaj zapraszam Was na uproszczoną wersję Rösti, czyli gigantycznego placka z grubo startych ziemniaków. Dla uproszczenia podzieliłam go na części, aby ułatwiał przewracanie. Do szwajcarskiego zestawu dodałam gotowe mini fondue, które podgrzalam w piecyku w naczyniu żaroodpornym. Cała kuchnia pachniała mieszanką serów i białego wina. Do tego dołączył aromat podsmażanych ziemniaków i skwierczącego boczku i mój cudowny widok za oknem z ośnieżonym pasmem Bergstraße. Prawie jak w Szwajcarii...

Placki w stylu Rösti

Składniki:

6 średnich ziemniaków

1 mała cebula

2 łyżki pokrojonego w kostkę boczku

2 łyżki masła klarowanego

sól, pieprz do smaku

Gotuję ziemniaki w łupinach. Jeszcze ciepłe obieram, a następnie odkładam na 2 godziny do lodówki. Po wyjęciu ścieram je na tarce o grubych oczkach, podobnie cebulę. Dodaję sól i pieprz do smaku. Mieszam wszystko dokładnie. Na patelni rozpuszczam masło klarowane, przekładam ziemniaki wymieszane z cebulką , dociskam do dna i brzegów. Pozostawiam bez ruszania przez ok 4-5 minut. Następnie placek dzielę na części i każdą z osobna przewracam na drugą stronę. Ponownie pozostawiam bez ruszania przez 5 minut. Jeśli macie ochotę, czas i cierpliwość, możecie pozostawić masę w całości na patelni i za pomocą talerza przerzucić ją na drugą stronę. Ja sobie uprościlam zadanie i gotowe placki przekładam podzielone na części. Wierzch posypuję podsmażonym boczkiem, a obok umieszczam jogurt grecki.






czwartek, 11 lutego 2021

Pyszna zimowa zapiekanka z ziemniakami


Taką zapiekankę robiłam dla dzieci w okresie zimowym. Kiedy wracały przemarznięte z saneczkowej górki, czekała na nie w piecyku, jeszcze cieplutka i pachnąca. Teraz, gdy mamy do czynienia z wręcz arktyczną masą powietrza, taki obiad będzie jak znalazł. 

Półmisek z pachnącą, parującą zapiekanką możecie postawić na środku stołu, aby każdy mógł nałożyć sobie porcję. Bardzo lubię taką samoobsługę przy wspólnych posiłkach. Wszystko macie w zasięgu ręki, więc nie musicie biegać do kuchni. W ten sposób uratujecie cenne, rodzinne chwie.

Zapiekanka jest z ziemniaczanym puree, ukrytym pod sosem z mielonym mięsem. W okresie letnim możecie górną część zastąpić warzywnym ratatouille.

Zapiekanka z ziemniaczanymi puree

Składniki ( duża porcja):

8 ziemniaków

400 gr mięsa mielonego ( u mnie mieszane )

2 łyżki koncentratu pomidorowego ( latem pelati z puszki )

2 marchewki, pół puszki fasoli ( u mnie czerwona )

mała cebula, 1 duży ząbek czosnku, 3 liście laurowe

sól, pieprz, pół łyżeczki czerwonej słodkiej papryki, pół ostrej

olej do smażenia mięsa

garść twardego, starego na wiórki żółtego sera

Do puree: 1 łyżka masła, 2 łyżki mleka

Gotuję obrane ziemniaki, miksuję na puree z dodatkiem mleka i masła. Powinno mieć gęstą konsystencję.

Mięso mielone podsmażam w niewielkiej ilości oleju, dodaję koncentrat, posiekaną cebulkę, czosnek i przyprawy. Po 3-4 minutach wlewam wodę, pokrojoną w cienkie talarki marchewkę, dobrze mieszam, a następnie uzupełniam płyn do zakrycia mięsa. Gotuję pod przykryciem prze ok. 20 min. Pod koniec gotowania dodaję fasolę.

Na dnie naczynia żaroodpornego układam warstwę puree. Staram się dociągnąć do brzegów, aby stworzyć barierę dla sosu w górnej części. Następnie nakładam łyżką sos mięsny. a później ponownie warstwę puree.  Wierzch posypuję wiórkami sera żółtego. Piekę w temperaturze 180 stopni przez ok. 15-20 min.

Do zapiekanki podaję sałatkę z zielonych ogórków z rzodkiewką i sosem jogurtowym.