Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 grudnia 2021

Szlachetne pralinki o smaku Bailleys


Pralinki o intensywnym smaku czekolady i likieu Bailleys są strzalem w dziesiątkę. Te niewielkie kuleczki idealnie nadają się na świąteczny talerz przysmaków. Dodatek likieru Bailleys sprawia, że mają wyrafinowany smak. Czekoladki idealnie pasują do popołudniowej kawy.

Czekoladki z Bailleys

Składniki:

2 gorzkie czekolady

1 mleczna czekolada

100 gr masła

1 łyżka cukru pudru

2 łyżki kakao

4 łyżki likieru Bailleys

6 zmiksowanych czekoladowych herbatników

Do posypania: czekoladowe wiórki, kakao, cukier puder

Czekoladę wraz z masłem rozpuszczam w wodnej kąpieli, dodaję kakao i cukier puder. Po odstawieniu dodaję likier i zmiksowane ciastka. Dokładnie mieszam wszystkie składniki. Odstawiam na co najmniej 2 godziny do lodówki.

Następnie lepię niewielkie kuleczki i obtaczam je w czekoladowych wiórkach, cukrze pudrze i kakao. Ponownie wstawiam do lodówki na ok. godzinę.





czwartek, 16 grudnia 2021

Pyszne pralinki z likierem pomarańczowym i gorzką czekoladą


Niech Was nie zmyli radosna barwa tych pralinek, bo w środku znajduje się gorzka czekolada z nutą pomarańczowego likieru.W minione święta zrobiłyśmy z córką z tym samym alkoholem, ale z mleczną czekoladą ii kruchymi ciasteczkami.Tegoroczne smakują bardziej wytrawnie, a to za sprawą dużej zawartości kakao.

Czekoladowe pralinki z likierem pomarańczowym

Składniki: 

2 gorzkie czekolady

1 pełnomleczna czekolada

100 gr masła

2 łyżki kakao

1  łyżka cukru pudru

2 łyżki pomarańczowego likieru

1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej

6-8 dowolnych kruchych ciastek

kolorowa posypka do dekoracji

W kąpieli wodnej rozpuszczam masło, czekolady, dodaję kakao, cukier puder. Wszystkie składniki dokladnie mieszam, a następnie zdejmuję miskę znad pary, dodaję alkohol, skórkę pomarańczową i zmiksowane ( lub potłuczone młotkiem )ciasteczka. Po ponownym wymieszaniu masę odstawiam na 2 godziny do lodówki. Po tym czasie lepię nieduże kulki i obtaczam je w dowolnej posypce.






sobota, 29 września 2018

Ekspresowy deser czekoladowy z malinami



Co prawda wypadałoby wyskoczyć dopiero w niedzielę
z ekskluzywnym deserem,
ale chyba w sobotę można zrobić generalną próbę ?
Dzisiaj osobiście przetestowałam nowy pomysł na coś małego,
prostego w wykonaniu i niezwykle pysznego.
Tego nam trzeba w weekendowe, zwłaszcza jesienne popołudnie.
Jeśli lubicie czekoladę tak jak my,
to szczególnie zapraszam.
Możecie skorzystać z gotowego puddingu.
Ja wybrałam mocno czekoladowy,
który w połączeniu z malinami nabiera wyjątkowej mocy.
Spód zapełniłam kawałkiem czekoladowego ciasta,
które często przewija się przez nasz dom.
Możecie również wykorzystać pokruszone czekoladowe babeczki.
Najważniejsze, aby dolna warstwa była puszysta
i utrzymana w tonacji czekoladowej.
Nie jest to deser z innego wymiaru, lecz bardzo prosty,
aczkolwiek efektowny i do wykonania w domu.
Ja się przymierzam do waniliowej wersji w następną niedzielę.
Na szczęście na jutro mamy jeszcze pozostałości dzisiejszego.
Zawsze przygotowuję porcję lub dwie więcej,
bo wszystko u nas znika szybko i w przedziwnych okolicznościach.

Ekspresowy deser czekoladowy

Składniki:

garść malin
1 duży pudding mocno czekoladowy
2 kawałki ciasta czekoladowego lub 2 czekoladowe babeczki

Na dnie szklaneczek układam pokruszone ciasto czekoladowe lub babeczki. Lekko wyrównuję powierzchnię. Na ciasto wlewam gęsty pudding czekolady, najlepiej do wysokości szklanki. Na wierzchu układam świeże maliny i dodaję listki mięty, Deser odstawiam na pół godziny do lodówki.
















czwartek, 27 września 2018

Czekoladowa owsianka z brzoskwiniami i bananami



No i znowu nadeszły zimne poranki.
Chyba coś przeoczyłam, bo jeszcze przed chwilą
biegałam w pięknych, białych klapeczkach.
Nie jest to pocieszająca wiadomość,
bo teraz rano będzie tylko ciemno, zimno i ponuro.
Mało pocieszająca wizja, prawda ?
A może by tak poratować się ciepłą owsianką z cieplutkimi brzoskwiniami :
To by było coś, zwłaszcza do zrealizowania na śniadanie.
Taka słodycz o poranku to czysta przyjemność,
a jakie dobrodziejstwo dla organizmu.

Czekoladowa owsianka z brzoskwiniami

Składniki:

4 łyżki płatków owsianych
2,5- 3 szkl mleka
2 łyżki kakao
1 brzoskwinia
1 mały banan
trochę pistacji i mielonych migdałów
1 łyżka masła
ewentualnie łyżka nutelli

Owsiankę gotuję zgodnie z instrukcją na opakowaniu ( płatki do gotującego się mleka ). Po ugotowaniu dodaję 2 łyżki kakao, ewentualnie łyżkę nutelli. Na patelni podsmażam na maśle kawałki brzoskwiń i bananów, które układam na owsiance. Wierzch posypuję orzeszkami i mielonymi migdałami.




środa, 5 sierpnia 2015

Czekoladowe ciasto pod kołderką ze śliwkowej marmolady



Muszę przyznać, że stragany oblepione śliwkami
wprawiły mnie w melancholijny nastrój.
Zawsze myślałam, że pojawiające się na owocach i kwiatach odcienie fioletu
są oznaką schyłku lata, przemijania
i zakończenia kolejnego, letniego etapu w naszym życiu.
Teraz wszystko pojawia się wcześniej, pogania nas,
przypomina o nadchodzącej jesieni.
Na szczęście ciągle jeszcze trwa letnie szaleństwo
i mam zamiar upajać się słońcem i błękitem nieba.
A śliwkom i tak nie mogłam się oprzeć,
więc wzbogaciłam ich dodatkiem czekoladowe ciasto.
To pomysł mojego syna, abym się nie przemęczała przy pieczeniu ciasta
i wymyślaniu kolejnych kremowych warstw.
Przy okazji można podkraść dobrą czekoladę, zanim się rozpłynie w kąpieli wodnej. 
Stwierdził, że coś do tego ciasta i tak wykombinuję.
Zatem macie kombinację ze śliwką w roli głównej.

Czekoladowe ciasto z konfiturą śliwkową

Składniki:

4 jajka
1 szklanka drobnego cukru
2 szklanki mąki pszennej
3/4 kostki masła
1 śmietanka kremowa min 30%
1 tabliczka gorzkiej czekolady
2 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody oczyszczonej
aromat migdałowy

Na marmoladę:

pół kg śliwek
1 szklanka cukru
łyżeczka cynamonu

Etap pierwszy:

Śliwki kroję na ćwiartki, myję, układam na dnie garnka i zasypuję cukrem. Po upływie 10-15 min podsmażam je wraz z cukrem i cynamonem. W trakcie dolewam pół szklanki wody, bo zależy mi na płynnej konsystencji marmolady. Po upływie 20 min odstawiam je na bok.

Etap drugi:

W garnku rozpuszczam masło i cukier. Dodaję rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladę ( lub na szybko wrzucam połamane tafelki ). Po wystygnięciu wlewam śmietankę ( bez ubijania ). Do masy dodaję stopniowo po jednym jajku i za każdym razem dokładnie miksuję. Na koniec wsypuję wymieszaną z proszkiem do pieczenia i sodą mąkę oraz kilka kropli olejku migdałowego.
Ciasto piekę w temperaturze 170 stopni przez 20-25 min, a następnie w temperaturze 120 stopni przez kolejne 20-25 min.
Gotowe i lekko ostudzone ciasto polewam zrobioną wcześniej marmoladą ze śliwek oraz dekoruję bitą śmietaną.
Tak podane ciasto jest doskonałym deserem dla gości, ale w swojej podstawowej formie jest równie doskonałe i nadaje się do przechowywania.










                                

poniedziałek, 9 marca 2015

Dzień Kobiet - goździki, rajstopy i czekolada



No i kolejny Dzień Kobiet za nami.
Trochę to przykre, że minęło niczym pierwszy powiew wiosny, bo bardzo lubię to święto.
Może dlatego, że jestem, jakby nie było, dzieckiem PRL-u
i to obciążenie genetyczne jest u mnie bardzo silne.
Z rozrzewnieniem wspominam Święto Kobiet w zamierzchłych czasach,
kiedy to niczego nie było wolno, ale obchodzić ten dzień hucznie, a i owszem.
Po ponurych ulicach ze smutnymi oczami i siatami świeżo upolowanego kawałka mięcha
maszerowały kobiety z czerwonymi goździkami.
Istny wysyp czerwieni, przeplatany rozkosznym zapachem frezji.
No, te już oczywiście od zasobnego pracodawcy indywidualisty,
bo goździki to była raczej fabryczna masówka.
Do urodziwego kwiecia dołączane były nierealne do kupienia, poczciwe rajstopy,
symbol ówczesnego seksapilu.
To nic, że były w nieokreślonym rozmiarze "one size" i miały najbardziej ohydny kolor na świecie.
Liczył się fakt, że każda kobieta wyszła z pracy z podarunkiem,
a w domu czekał na nią tego dnia wyjątkowo trzeźwy mąż z kolejnymi życzeniami dla swojej "starej".
Postanowił wrócić na czas do domu i łaskawie nie szlajać się po okolicy.
O, to było już coś,
ale taki darczyńca był łaskawy tylko w Dzień Kobiet.

U mnie w domu 8 marca zawsze był tort.
Zbyt duży, z kremem w połowie z margaryny, z zabójczą różą pośrodku,
ogólne wrażenia: przerost formy nad treścią.
Tort trzeba było jeść, bo zamawiał go tata ze swojego kieszonkowego.
Nie był typem romantyka, który powitałby swoje kobiety bukietem kwiatów,
ale o torcie zawsze pamiętał i to zawsze o takim samym, zresztą chyba był tylko ten jeden rodzaj.
To był jego sposób na miłość...

W tamtych czasach my, kobiety z rodzin doświadczonych życiem pomiędzy pustymi, sklepowymi półkami,
robiłyśmy sobie czekoladę.
To był wynalazek na skalę światową, niewiele przypominał oryginał, ale przetrwał kolejne pokolenia.
My, kobiety Nowej Ery też się taką raczyłyśmy.
Ja wolałabym  z bakaliowymi dodatkami, ale pozostałyśmy przy wersji herbatnikowej.
W końcu żyjemy w czasach, kiedy każdy ma prawo wyboru,
nawet w kwestii czekolady.

Czekolada z PRL-u

Składniki: 

1 kg mleka w proszku
1 kostka masła lub margaryny
1 szklanka cukru
1 szklanka wody
2-3 łyżki kakao
2-3 paczki herbatników

W garnku rozpuszczam na niewielkim ogniu masło, dodaje wodę, cukier oraz kakao. Podgrzewam do rozpuszczenia tłuszczu i połączenia się wszystkich składników. Zdejmuje na chwile z ognia i wsypuję mleko w proszku, przez cały czas mieszając. Zostawiam jeszcze chwilę na rozgrzanej płycie i dobrze mieszam wszystkie składniki. W tym momencie sprawdzam też konsystencję mieszanki. Jeśli masa jest za gęsta, możecie dodać odrobinę wody i dobrze wymieszać. W foremce lub pojemniku, wyłożonymi folią aluminiową, układam najpierw na dnie całe herbatniki, które zalewam gorącą masą, następnie znowu herbatniki itd. Czekoladę zostawiam do wystudzenia, a później umieszczam w lodówce na co najmniej 2 godz.






poniedziałek, 16 lutego 2015

Ciasto czekoladowe, czyli kiedy się bardzo chce, ale tak naprawdę nic nie chce



Czy też miewacie takie dni,
że wręcz pożera Was ochota na coś nieprzyzwoicie słodkiego,
pełnego kakao i czekolady ?
Ta prześladująca przez cały czas myśl o czekoladowym raju
i zwiewnej piance z bitej śmietany...

Nie wiem, co za licho to przywiało,
bo miało być pięknie, wiosennie,
a tymczasem wieje z każdej strony, niebo też niezbyt łaskawe,
smutne, ponure, zapomniało już o walentynkowych uniesieniach.
To taki dzień, kiedy można pochłonąć kawał czekoladowego ciasta w całości
i zostać za ten czyn rozgrzeszonym.
Jeśli macie podobne odczucia, to zapraszam do wypróbowania.

Najłatwiejsze ciasto czekoladowe

Składniki:

4 jajka
2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
200 g masła lub dobrej margaryny
1 tabliczka gorzkiej czekolady
3 łyżki kakao
1 śmietanka 30 %
pół szklanki mleka
łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody oczyszczonej


Etap pierwszy:

W garnku roztapiam powoli masło i czekoladę,, dodaję cukier, mleko, a na koniec kakao. Po całkowitym rozpuszczeniu odstawiam na bok do ostygnięcia.

Etap drugi:

Do wystudzonej masy dodaję śmietankę oraz wbijam po jednym jajku i za każdym razem lekko miksuję. W następnej kolejności przesianą mąkę oraz proszek do pieczenia i sodę. Przez chwilę miksuję całość.
Piekę w temperaturze 180 stopni przez 20 min, a później jeszcze przez 40 min w temperaturze 150 stopni.
Ciasto podaję polane polewą czekoladową lub udekorowane bitą śmietaną.