Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 kwietnia 2021

Ekspresowy deser bananowo-czekoladowy na święta

W tym roku w Wielką Sobotę pracuję do późnych godzin, więc nie będzie szaleństwa z pieczeniem ciast. Może pojawi się jedynie mazurek, ale ten raczej nie wymaga długich godzin w piecyku, a jedynie  odrobiny fantazji przy dekorowaniu.

Nie będą to jednak święta bez odrobiny slodyczy, a już na pewno nie u nas. Możliwe, że pojawi się deser w pucharku z zawartością zależną od pogody. Jeśli ciepło się utrzyma, to zaserwuję warstwowy deser z owocami, a w razie ochłodzenia podam wersję bananowo-czekoladową. Zgodnie z prognozą nastawiam się na chłód, więc pucharek będzie prawdopodobnie w stylu czekoladowym.

Deser z mascarpone i bananami

Składniki:

1 opakowanie mascarpone

2 żółtka

2 łyżeczki cukru, kilka kropli aromatu waniliowego

1 opakowanie ciastek czekoladowych

1 duży banan

kakao do posypania

waflowe rurki do dekoracji

Miksuję żółtka z cukrem na gładką masę i stopniowo dodaję mascarpone.

Na dnie pucharka układam pokruszone ciastka. Układam warstwę z mascarpone, następnie plasterki bananów, pokruszone ciastka i kolejną warstwę mascarpone. Wierzch posypuję kakao i drobno pokruszonymi ciastkami. Dodaję rurki dla ozdoby.






sobota, 27 lutego 2016

Deser w stylu italiano


Jeśli macie w planach urodzinowe przyjęcie
lub spotkanie w ścisłym, babskim gronie,
to zachęcam Was do przygotowania deseru
zbliżonego smakiem do tiramisu.
To coś na kształt włoskiego przysmaku
i staroangielskiego przekładańca trifle.
Okazuje się, że bez pieczenia,
bez ucierania kremu i lukrowania
można oczarować gości.
Powiem Wam w sekrecie, że dzisiejszy mini torcik
zrobiłam na piątkowe popołudnie,
aby spontanicznie uczcić moje urodziny.
Ciasto nieźle się schłodziło,
bo musieliśmy czekać na syna wracającego z treningu.
Nie powiem, żeby taka bomba kaloryczna była odpowiednia,
ale dla mamy można przecież złamać zasady.

Deser w stylu tiramisu

Składniki:

1 opakowanie podłużnych biszkoptów
2 opakowania mascarpone ( razem 500 gr )
2 opakowania śmietany 30%
3 łyżki cukru pudru 2 łyżki kakao
duży kubek zaparzonej kawy
olejek migdałowy

Na dnie naczynia układam w następującej kolejności:
nasączone w kawie biszkopty
mascarpone wymieszane z ubitą śmietaną
ponownie biszkopty nasączone w kawie
druga część mascarpone wymieszana z kakao i olejkiem migdałowym
ubitą śmietanę posypana kakao

Gotowe ciasto wstawiam na co najmniej 2 godziny do lodówki.









sobota, 3 października 2015

Krówkowo-kakaowy przekładaniec w towarzystwie małej czarnej



Ma być słodko, kremowo i nieskomplikowanie.
Najlepiej na już.
Kiedy nasze weekendowo-poobiednie zachcianki sięgają zenitu,
nie zadowolimy się byle czym,
a zwłaszcza długim czekaniem.
Z pomocą przychodzi, jak zwykle, domowy przekładaniec.
Herbatniki, masa budyniowa, masa krówkowa
oto niezbędny zestaw do szybkich ciast.
Mogę nie mieć składników na obiad,
ale do ciasta jak najbardziej.
Ciasto rosnie w oczach i to bez pieczenia.
Wysokość zależy od Was,
ale wydaje mi się, że 3 warstwy poprzekładanych herbatników są odpowiednie.
Do tego mała czarna i udane popołudnie gwarantowane.

P.S. Do ciasta mozecie dodać dobra książkę lub rozmowę z ukochaną osobą.

Warstwowe ciasto bez pieczenia

Składniki:

5-6 paczek kakaowych herbatników
1 puszka masy krówkowej
pół kostki masła
1 opakowanie śmietany 36%
1 duży budyń waniliowy lub śmietankowy
3/4 litra mleka
2 łyżki cukru
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
kakao do posypania wierzchu ciasta

Przygotowuję budyń zgodnie z instrukcją na opakowaniu, przy czym do proszku dodaję po łyżce mąki pszennej i ziemniaczanej. Po wystudzeniu masę miksuję z masłem w temperaturze pokojowej.
Po przełożeniu poszczególnych warstw ciasto odstawiam na 2-3 godziny do lodówki.

Kolejność układania warstw:

herbatniki
masa krówkowa
herbatniki
masa budyniowa
herbatniki
masa krówkowa
bita śmietana
kakao













sobota, 11 lipca 2015

Najłatwiejszy letni torcik z truskawkami



Nie mogę obiecać, że to ostatnia propozycja
z truskawkami w roli głównej.
Co prawda widać wyraźny napływ kolejnych sezonowych pyszności,
ale żaden zapach nie działa tak na zmysły
jak truskawki.
Kiedy macie ich choć trochę w zapasie,
zawsze możecie wybrnąć z niezręcznej sytuacji,
jak nieoczekiwani goście.
Z wizją szybkiego wykorzystania truskawek
nawet nieplanowana wizyta może nagle zmienić się
w całkiem przyjemne towarzyskie spotkanie.
Tak też było i u mnie,
kiedy dodatek tych cudownych owoców
zamienił pospolity biszkopt w wykwintny torcik.
Poniższy przepis możecie wykorzystać w połączeniu z innymi owocami.
Ja nadal jestem na etapie truskawkowych uniesień.

Owocowy torcik z mascarpone i bitą śmietaną

Składniki na ciasto:

5 jajek
2 szklanki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 szklanka drobnego cukru
1/3 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Na krem:

1 opakowanie mascarpone ( 250 g )
1 opakowanie śmietanki min 30 %
3-4 łyżki cukru pudru

Na poncz:

sok z dużej cytryny
2 łyżki cukru
2 szklanki wody

200-300 g truskawek

Etap pierwszy:

Jajka miksuję z cukrem na najwyższych obrotach do uzyskania masy o konsystencji śmietany. Dodaję olej i ponownie miksuję. Dodaję przesianą mąkę i proszek do pieczenia. Ponownie miksuję całość, ale krócej i na mniejszych obrotach. Piekę w temperaturze 180 stopni przez ok. 25 min.

Etap drugi:

Miksuję mascarpone cukrem pudrem, a w osobnej misce ubijam śmietanę. Łączę obydwa produkty i wstawiam do lodówki. W międzyczasie płuczę i kroję truskawki na drobne kawałki. Przed smarowaniem blatów ciasta wrzucę je do kremu z mascarpone.

Etap trzeci:

Wystudzone ciasto kroję na 3 blaty. Górny, nieco mniejszy rozdrabniam na kawałki i posypuje nim na koniec górną część torciku. Każdy blat nasączam ponczem z cytryną, smaruję schłodzonym kremem z kawałeczkami truskawek przykrywam następnym blatem. Wierzch smaruję kremem i posypuję okruchami ciasta oraz polewam syropem z egzotycznych owoców.
Torcik wstawiam na 1-2 godz do lodówki.










piątek, 10 kwietnia 2015

Prawie amerykańskie śniadanko



Dla pancaków chyba dałabym się zamerykanizować.
Po tylu latach znudziły mi się naleśniki
w kształcie kotków, ptaszków, motylków,
placuszki z cynamonowymi jabłkami
i mielenie sera na nadzienie.
Chce usmażyć w najprostszy sposób naleśnik,
bez specjalnych życzeń co do udziwnionych kształtów.
Ot, tak , w zwyczajnej formie,
ale aby nie było za nudno,
to chociaż z odpowiednią polewą.
Uciekam od klasycznych połączeń typu pancaki z syropem klonowym.
Wymyśliłam sobie je ostatnio z polewą  lemon curd.
Pięknie się z tym cytrynowo-maślanym dodatkiem komponują, ale najlepiej, jeśli krem jest świeżo zrobiony.
Aromat cytryny na pewno przekona Was do tego połączenia,
a aksamitny krem uzupełni całość.

W perspektywie więc bajeczne, niedzielne śniadanko ?


Pancakes z lemon curd

Składniki:

2 szklanki mąki pszennej
3 łyżki cukru
80 g masła
2 jajka
1 i pół szklanki mleka
2 łyżki jogurtu naturalnego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Najpierw łączę suche produkty: mąkę, cukier i proszek do pieczenia. W osobnej, głębszej misce ubijam jajka i powoli dodaje pozostałe produkty. Po każdej kolejnej porcji ponownie mieszam całą masę.
Pancaki smażę na niewielkiej ilości oleju, a po podaniu polewam sosem cytrynowym ( przepis poniżej ).


Lemon curd

Składniki:

4 średnie cytryny
3 jajka
150 g drobnego cukru
70-80 g masła lub dobrej margaryny
1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej

Etap pierwszy:

Ścieram na tarce skórkę z 2 cytryn, a ze wszystkich wyciskam sok. Wlewam do aluminiowej miski. Do cytryn dodaję 2 żółtka i 1 całe jajko, dokładnie mieszam.

Etap drugi:

Na garnku z gotującą się wodą ustawiam miskę z masą cytrynowo - jajeczną. Kiedy lekko się podgrzeje, dodaję pokrojone na kawałki masło lub margarynę. Całość ubijam lekko trzepaczką i regularnie mieszam. Po 10-15 min dodaję łyżeczkę mąki ziemniaczanej. Zostawiam nad parą jeszcze jakieś 10 min. Kiedy krem jest przestudzony przekładam go do wyparzonego gorącą wodą słoiczka. W ten sposób może być przechowywany w lodówce.







sobota, 4 kwietnia 2015

Wielkanocne rafaello, czyli krótki oddech od mazurków



A może mały przerywnik od mazurków i bab wielkanocnych ?
U nas zdecydowanie największym powodzeniem 
cieszą się ciasta bez pieczenia.
Lubię zapachy ulatniające się z piecyka, 
ale chyba o tej porze roku mam ochotę na coś lekkiego,
puszystego, z dobrym kremem, najchętniej z lodówki.
Najgorsze jest tylko to oczekiwanie na odpowiedni czas na spróbowanie
pierwszego kawałeczka,
dłuży się niemiłosiernie,
nie da się skrócić czasu chłodzenia...
Ale za to później jaka rozkosz,
poczęstujcie się...

Ciasto rafaello ( wersja z krakersami )

Składniki:

2 duże paczki krakersów
300 g wiórków kokosowych
200 g masła
2 żółtka
1 szklanka cukru pudru
2 budynie waniliowe
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 litr mleka

Gotuję budynie śmietankowe, dodając 2 łyżki mąki ziemniaczanej. W misce ucieram żółtka z cukrem i masłem. Po chwili dodaję porcjami ugotowany wcześniej budyń, a na koniec 2 szklanki wiórków kokosowych. Dobrze miksuję całość i rozkładam na krakersach ułożonych w dużej formie do pieczenia.
Kolejność układania warstw: krakersy, masa budyniowa, krakersy, masa budyniowa posypana na wierzchu wiórkami kokosowymi ( częściowo prażonymi przez chwilkę na suchej patelni ).
Ciasto wstawiam na 2-3 godz do lodówki.









czwartek, 12 marca 2015

Najprostszy kakaowo-budyniowy przekładaniec


To ciasto powstało z naszego uwielbienia do tiramisu.
Marzy mi się takie lekkie, puszyste,
ale mocno kawowe, nasączone kroplami amaretto
i przykryte słuszną warstwą kakao.
Tym razem jednak czas naglił i ochota na włoski specjał
nie chciała czekać, a amaretto pozostało w sferze wakacyjnych marzeń,
więc wymyśliłam najprostszy na świecie biszkopt z aromatem kawowym.
W ciągu paru minut możecie stworzyć ciasto,
które najpierw onieśmiela swoją prostotą,
a później zaskakuje głębszym smakiem.
Nie jest to propozycja z najwyższej półki, ale niedroga i prosta,
a to przecież w ciągłym zabieganiu lubimy najbardziej.
U nas to ulubiony niedzielny deser w takie dni,
kiedy za brak czegoś słodkiego do popołudniowej kawy
ma się ochotę kogoś zabić,
najchętniej członka najbliższej rodziny,
bo akurat jest pod ręką.

Kawowo-budyniowy przekładaniec

Składniki: 

Biszkopt

5 jajek
1 szklanka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 szklanka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Krem budyniowy

Szybsza wersja masy budyniowej:

- 2 budynie waniliowe lub śmietankowe
- 500 ml mleka
- 3/4 kostki masła

Dla chętnych domowa masa budyniowa:

- 500 ml mleka
- 2 żółtka
- 150-180 g masła
- 2/3 szkl. cukru ( 100 - 120g )
- 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżeczki maki pszennej

Etap pierwszy:

Gotuję 1 i 1/2 szkl mleka z cukrem. Pozostałe mleko, żółtka i 2 rodzaje mąki mieszam i dodaję do gotującego się mleka. Energicznie mieszam, aby nie powstały grudki i gotuję przez 1 min. Odstawiam do ostygnięcia. Następnie ucieram masło na gładką masę i dodaję stopniowo do zimnej masy budyniowej.

Etap drugi:

Płynne składniki miksuję z cukrem na najwyższych obrotach prze 5 min. Następnie dodaję przesianą mąkę i proszek do pieczenia.Ponownie miksuję, ale krótko i na niskich obrotach urządzenia. Ciasto przelewam do nasmarowanej formy i piekę w temperaturze 180 stopni przez 25 min.
Wystudzone ciasto kroje na 3 części, nasączam schłodzonym naparem z kawy i przekładam masą budyniową. Wierzch dekoruję kakao. Przełożone ciasto wstawiam na co najmniej 2 godz do lodówki.











wtorek, 25 listopada 2014

Na mocno czekoladowe zachcianki - ciasto a'la Marcello



W naszym życiu pojawiają się ciasta,
które stają się prawdziwym przekleństwem.
Wymagają wielu produktów, przygotowanie przebiega wieloetapowo,
każą czekać na stwardnienie kremu,
są pracochłonne i boleśnie kaloryczne.
Kiedy ma się ochotę na choćby kawalątek takiego cuda,
człowiek rzuca wszystko i bierze się za przygotowania.
Przekładaniec w stylu Marcello ma u nas szczególne względy.
Do końca trwa zawzięta walka o ostatni kawałek.
najbardziej lubię rozmowy typu: "Mamo, jakie to ciasto ?",
- Czekoladowe - odpowiadam,
- A, to lubię.
- Ale jest z wiśniami ! - to siostry skutecznie próbują zniechęcić brata.
- O, to nie - misja zakończona.
Dla kogoś będzie o jedną porcję więcej :)

Ciemny biszkopt przełożony mocno czekoladowym kremem tworzą idealną mieszankę dla czekoladoholików.
Ciasto może być wykwintnym podwieczorkiem i wspaniałym dodatkiem w czasie Bożego Narodzenia. Kiedy zostanie podane na czerwonym talerzu pięknie wkomponuje się w świąteczny nastrój.

Ciasto a'la Marcello i mój przepis dla Was


Składniki na biszkopt:

7 jajek
150 gr masła
1 szkl mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1-1,5 szkl drobnego cukru
3 łyżki kakao
60 g gorzkiej czekolady ( opcjonalnie - można dać więcej kakao )
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Składniki na krem czekoladowy:

250 g masła
1 szkl cukru pudru
250 g gorzkiej czekolady
pół szkl mleka
kilka wiśni ( mogą być namoczone w rumie )

Etap pierwszy:

Najpierw robię krem. Do podgrzanego mleka dodaję pokrojoną na kawałki czekoladę. W osobnej misce ucieram miękkie masło na puszystą masę i stopniowo dodaję cukier. Kiedy masa czekoladowa lekko przestygnie, wlewam ją powoli do masła. Dobrze mieszam całość, a po wystygnięciu wstawiam do lodówki do momentu aż zgęstnieje. Przy smarowaniu blatów kremem, dodaję kilka wiśni z kompotu. Najlepiej, aby były wcześniej namoczone w rumie, ale nie ma takiej konieczności.

Etap drugi:

Podgrzewam masło wraz z pokruszoną na kawałki czekoladą. Zostawiam do ostygnięcia. Następnie do masy maślano-czekoladowej dodaję żółtka z cukrem pudrem. Następnie dosypuję partiami dwa rodzaje mąki i kakao. Z białek ubijam pianę i powoli przekładam do ciasta. Delikatnie mieszam całość.
Piekę w temperaturze 170 stopni przez 35-40 min.
Jeśli macie ochotę na więcej pracy, to proponuję upieczenie 4-6 blatów osobno.
W ramach oszczędności czasowych piekę ciasto w całości, a po ostygnięciu kroję je na 2 lub 3 części.
Na koniec polewam roztopioną czekoladą.









sobota, 8 listopada 2014

Cytrynowa sobota z lemon curd



Nie wyobrażam sobie życia bez cytryny.
Nawet jej wyjątkowa kwaśność mi odpowiada.
Uważam, że w tak beznadziejnie ponury dzień jak dziś jest w stanie rozświetlić popołudnie
albo chociaż swoim zapachem umilić nam kilka chwil.
U nas dzisiaj od rana pachniało nieziemsko.
Dzięki aromatom z kuchni nawet nie załamał mnie dzisiejszy deszcz.
W końcu jesień przypomniała nam o swojej mrocznej stronie.
Z chęcią przygotowałam  lemon curd,
czyli wyrafinowaną odmianę kremu cytrynowego.
Zachęcam Was do jego przygotowania,
bo jest doskonałym dodatkiem do tart, babeczek czy naleśników.
Świetnie smakuje do porannych tostów.
Można też, kiedy nikt nie widzi, wyjadać krem prosto ze słoiczka.
Pachnie obłędnie i ma jeszcze jedną zaletę.
Można go przechowywać w lodówce nawet przez 2 tygodnie.
Oczywiście pod warunkiem,
że nie będziemy go po kryjomu wyjadać łyżeczką prosto ze słoika.
Zatem miłego popołudnia w towarzystwie cytryn !


Lemon curd i mój przepis dla Was

Składniki:

4 średnie cytryny
3 jajka
150 g drobnego cukru
70-80 g masła lub dobrej margaryny
1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej

Etap pierwszy:

Ścieram na tarce skórkę z 2 cytryn, a ze wszystkich wyciskam sok. Wlewam do aluminiowej miski. Do cytryn dodaję 2 żółtka i 1 całe jajko, dokładnie mieszam.

Etap drugi:

Na garnku z gotującą się wodą ustawiam miskę z masą cytrynowo - jajeczną. Kiedy lekko się podgrzeje, dodaję pokrojone na kawałki masło lub margarynę. Całość ubijam lekko trzepaczką i regularnie mieszam. Po 10-15 min dodaję łyżeczkę mąki ziemniaczanej. Zostawiam nad parą jeszcze jakieś 10 min. Kiedy krem jest przestudzony przekładam go do wyparzonego gorącą wodą słoiczka. W ten sposób może być przechowywany w lodówce.