piątek, 20 maja 2016

Wołowina z zielonym groszkiem na chłodny powiew wiosny


Jeśli nie możecie się zdecydować na danie
w tę niepewną, wiosenną pogodę,
to mam coś dla Was.
U mnie zawsze się sprawdza, bo wołowina
w takim doborowym towarzystwie doskonale smakuje
i rozpływa się w ustach.
Z kawałkiem pieczywa będzie stanowić smaczną kolację,
a z dodatkiem ziemniaków, ryżu czy kaszy
zapewni solidny obiad.

Wołowina w sosie z zielonym groszkiem

Składniki:

300 g wołowiny ( u mnie kark )
100 g zielonego groszku
3 duże pieczarki
1 mała cebula
3 ziarenka ziela angielskiego
2 liście laurowe
sól, pieprz
olej do smażenia

Na oleju podsmażam pokrojone na podłużne kawałki mięso. Po 5 min dodaję posiekaną cebulę i przyprawy. Do mięsa wlewam stopniowo wodę, wielokrotnie mieszam i uzupełniam wodę do zakrycia mięsa. Gotuję przez 45-50 min aż wołowina zrobi się miękka. Pod koniec gotowania dodaję zielony groszek i pokrojone w grube plastry pieczarki.








czwartek, 19 maja 2016

Pomidory zapiekane w mozzarelli


Za mozzarellę dam się pokroić.
Lubią ją w każdej postaci,
samą, bez niczego, w najczystszejformie
lub z górą pomidorów i szczyptą oregano.
Oczywiście nic nie odda smaku prawdziwej, włoskiej mozzarelli
z mieszanką zapachów ze słonecznej Italii,
ale zawsze warto spróbować przenieść
choć odrobinę tych wspaniałych zapachów lata.
Dzisiaj za mną kolejna próba przybliżenia,
choć w minimalnym stopniu, włoskich smaków.

Pomidory zapiekane w mozzarelli

Składniki:

2 kule mozzarelli
3 średnie pomidory
oliwa
suszone oregano
listki bazylii

W naczyniu żaroodpornym układam na dnie grube plastry mozzarelli. Polewam je oliwą i posypuję suszonym oregano. Na mozzarelli układam pomidory ze skórką przeciętą na skośnie na górze. Piekę w temperaturze 180 stopni przez ok.15 min. Po upieczeniu pomidory dekoruję świeżymi listkami bazylii.













sobota, 14 maja 2016

Śniadaniowa bomba witaminowa


Weekendowe śniadanie to dobrodziejstwo losu
w najdoskonalszej formie.
Bez pośpiechu i codziennych trosk,
bez szykowania szkolnych kanapek
i wypijanej w biegu kawie.
Uwielbiam wiosenne śniadania,
które są kolorowe i pełne witamin.
Chyba tylko wyjątkowy niejadek nie skusiłby się
na taki talerz dobroci.
Jest jeszcze jedna korzyść z takiej formy śniadania:
każdy sięgnie po zdrową przekąskę,
która jest w zasięgu ręki.

Śniadaniowa bomba witaminowa

Przykładowy zestaw:

kiełki słonecznika
seler naciowy
pomidory
jarmuż
feta
czarne oliwki
jajka na twardo 
















wtorek, 10 maja 2016

Makaronowa sałatka z fetą pachnącą miętą


Wpadamy w sałatkowy szał.
Nic tak nie poprawi wiosennego humoru
jak porządna porcja zdrowia na talerzu.
Jeśli do tego dodam,
że ta oto sałatka powstała praktycznie
z kuchennych resztek,
to pewnie zaliczycie ją do swoich ulubionych.
Poszperajcie no trochę w lodówce,
może jakieś pół paczki fety, ze dwa zapomniane pomidorki,
kilka oliwek,
parę listków mięty z domowej hodowli ?
Do tego jakiś fikuśny makaron ( świderki byłyby zbyt nudne ).
Nie sugerujcie się moim, jakby nie było włoskim specjałem,
bo to efekt wcześniejszych zapasów na czarną godzinę,
która właśnie wybiła.
Jakie proste, zwłaszcza, kiedy budżet domowy kuleje,
a mimo wszystko zjedlibyśmy coś oprócz pomidorówki.

Makaronowa sałatka z fetą i miętą

Składniki:

200-300 g makaronu
pół opakowania fety
2 pomidory
mała cebula
kilka czarnych oliwek
kilka listków mięty
sól, pieprz, oregano
2 łyżki oliwy, 1 łyżeczka octu winnego

Ugotowany i schłodzony makaron mieszam z kawałkami fety, pomidorów, drobno pokrojoną cebulą, oliwkami i polewam mieszanką sosu z oliwą i octem winnym. Dodaję sól, odrobinę pieprzu i oregano.





sobota, 7 maja 2016

Curry tunisienne, czyli potrawka pachnąca latem w Tunezji


Mamy piękną, słoneczną sobotę.
Wreszcie można zwrócić twarz w stronę pierwszych promieni.
Naokoło czuć ożywienie,
biegacze z werwą pokonują kolejną rundkę w parku,
coraz więcej chętnych na triumfalne zjazdy z górki na swoich dwóch kółkach,
zza krzaków nieśmiało wychylają się pierwsi amatorzy kąpieli słonecznych.
U nas też w domu ruch.
Ktoś tam intensywnie ćwiczy formę przed latem,
ktoś tam wyśpiewuje własne kompozycje,
ktoś tam ze stołu zrobił sobie bramkę i trenuje strzelecką formę.
W kuchni zapachniało wakacjami i Tunezją.
Niemalże letnie lenistwo ogarnęło całą rodzinę
i nikomu nie chce się iść po bagietkę.
Niestety, nie mam wyjścia,
w ekspresowym tempie robię szybkie mini chlebki,
bo pyszne tunezyjskie curry i czerstwe bułki to nie jest odpowiedni zestaw.
To byłaby czysta profanacja.
Moja lekka sugestia: zanim zabierzecie się do przygotowywania tego dania,
najpierw sprawdźcie stan pieczywa w domu.

Curry z kurczakiem w tunezyjskim stylu

Składniki:

2 kawałki kurczaka
2 ziemniaki
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 ostra papryka typu chili
sól, pieprz
2 łyżeczki żółtego curry
garść natki pietruszki
olej

Do garnka wlewam 3-4 łyżki oleju, układam umyte kawałki kurczaka, wsypuję przyprawy i podsmażam przez 2-3 min. Następnie dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i ponownie mieszam. Dopiero po chwili wlewam odrobinę wody, dobrze mieszam i uzupełniam wodę do przykrycia mięsa. Gotuję przez 20-25 min, a pod koniec gotowania dodaję obrane ziemniaki w dość dużych kawałkach, pokrojoną w pióra cebula, a po 3 min ostrą paprykę ( dosłownie na chwilkę ). Gotowe danie posypuję świeżą, posiekaną natką pietruszki.
Do sosu idealnie pasuje świeża, chrupiąca bagietka lub bułki.




















czwartek, 5 maja 2016

Biszkoptowy sernik na zimno


Sezon na serniki na zimno uważam za otwarty.
Czekałam na ten czas lekkich ciast i deserów.
Wreszcie można mieć konkretną wymówkę od weekendowego pieczenia.
Do serników na zimno mam wielki sentyment.
Moja mama uznawała tylko te pieczone,
zresztą była mistrzynią w takim cudownym na kruchym spodzie
z misterną krateczką na wierzchu.
Za to moja starsza siostra wspięła się na wyżyny przyrządzania serników na zimno.
Najpierw były wielogodzinne wyprawy z dziećmi do lasu.
Każdy z nas biegał z kubeczkiem w poszukiwaniu jagód.
Powiem szczerze, że pomimo uwielbienia do przyrody,
przeciwko tym wszystkim czynnościom buntowało się całe moje ja.
Jagody były takie malutkie, ukrywały się pod niewielkimi krzaczkami,
las był wielki, duszny, pełen zarośli i bzyczących stworów.
Lubiłam się fajnie ubierać, wystylizować do wyjścia "na miasto",
a tymczasem paradowałam po leśnym gąszczu w wytartych dżinsach
i koszuli z długim rękawem ( specjalny model przeciwkomarowy, który powodował jedynie
niemiłosierną potliwość ).
No, cóż, bez jagód sernik mojej siostry nie istniał.
Niekiedy do tradycyjnej metody z jedynego dostępnego na rynku serka homogenizowanego
dołączały maliny,
a wtedy sernik urastał do wielopoziomowego dzieła sztuki.
To były czasy, a wraz z nimi minęła epoka
na desery z naturalnych składników.

Sernik na zimno z biszkoptem

Składniki:

4 jajka
1/3 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
łyżeczka proszku do pieczenia

gotowa mieszanka do sernika na zimno
1 galaretka truskawkowa
garść borówek

Jajka miksuję z cukrem na najwyższych obrotach. Dodaję przesianą mąkę pszenną, następnie ziemniaczaną i proszek do pieczenia. Przelewam do okrągłej formy i piekę w temperaturze 180 stopni przez 25-30 min.
Po wystudzeniu ciasto nasączam lekko mieszanką wody z sokiem z cytryny i cukrem.
Na wierzch ciasta wykładam zmiksowaną z mlekiem mieszankę do sernika na zimno oraz polewam tężejącą galaretką z borówkami.
Ciasto wstawiam na 2-3 godz do lodówki.






niedziela, 1 maja 2016

Hummus, czyli najpyszniejszy bliskowschodni dip


Z hummusem u nas w domu jest tak:
istnieje od zawsze i pojawia się nie tylko od święta,
ale także pod wpływem zwyczajnych, codziennych zachcianek
na typowy smak z Bliskiego Wschodu.
W naszym menu ma zagwarantowane miejsce
na liście kulinarnych hitów,
choć nie jest domeną kuchni tunezyjskiej.
Może już kiedyś wspominałam,
że z dużą swobodą poruszamy się nie tylko po Tunezji,
ale i po Egipcie.
Nasze życie związane jest z tymi cudownymi krajami od lat.
Nic dziwnego, że w naszej lodówce
hummus czy tahini zajmują czołowe miejsce.
Nasze pierwsze wspomnienia związane z pastą z ciecierzycy nie pochodzą jednak
z jaśminowej zatoki, lecz z kraju Faraonów.
To tu przez lata zajadaliśmy się tym specjałem,
często też próbowaliśmy go w libańskich czy syryjskich restauracjach. 
To wspaniałe uczucie, że wakacyjne potrawy z podróży można przenieść do domu.
Z hummusem jest to na tyle łatwe, że obecnie bez problemu można kupić pastę sezamową
i aromatyczną oliwę.
Wystarczy zaledwie kilka prostych, kuchennych czynności,
aby przenieść się w zaczarowany świat Orientu.

Hummus

Składniki:

400 g cieciorki
2 łyżki tahini ( pasty sezamowej )
2 ząbki czosnku
1/4 szklanki oliwy
1/4 soku z cytryny
1/4 szklanki zimnej wody
sól do smaku, łyżeczka cuminu
mielona papryka do posypania
natka pietruszki
oliwki

Cieciorkę płuczę i namaczam w miseczce z zimną wodą. Po kilku godzinach ( najlepiej po całej nocy moczenia ) gotuję w lekko osolonej wodzie. Jeśli nie mam czasu, wówczas wykorzystuję podgotowaną w puszce.
Po ugotowaniu cieciorkę miksuję z pastą sezamową, dodaję przyprawy, oliwę, sok z cytryny, zimną wodę i przeciśnięty przez praskę czosnku. Wierzch pasty polewam oliwą, posypuję mieloną papryką oraz dekoruję oliwkami.