niedziela, 16 sierpnia 2015

Domowe napoje na upalne lato



Czy w czasie upałów też macie ochotę wlać w siebie litry napojów ?
Nasza domowa lodówka jest otwierana setki razy dziennie,
od znoszenia wody ręce wydłużają nam się coraz bardziej do kolan.
Letni koszmar, który nie pozwala normalnie funkcjonować.
Nie będę ukrywać, że uwielbiamy popularne słodko-gazowane specyfiki
z lodem i plasterkiem cytryny,
ale średnio mi się podoba wtłaczanie litrów rozcieńczonego cukru i barwników.
W takiej sytuacji wolę domowe napoje ze świeżymi i zdrowymi dodatkami.
Kiedy w naszej kuchni pojawiają się kolejne dzbanki z tajemnicza zawartością,
natychmiast pojawiają się chętni do degustacji.
W ostatnim okresie szczególnie dwa napoje mają u nas szczególne względy.
Polecam je Wam przez najbliższe  upalne szaleństwa.

Woda z cytryną, melonem i świeżą miętą z dodatkiem miodu

Składniki:

woda niegazowana
kilka plasterków cytryny
kilka plastrów melona
kilka listków świeżej mięty
1-2 łyżki miodu
kilka kostek lodu

Kompot z wiśni z hibiscusem

Składniki:

ugotowany wcześniej kompot z wiśni
napar z kwiatów hibiscusa
2 łyżki cukru
kilka kostek lodu










piątek, 14 sierpnia 2015

Awaryjne grillowanie w razie ewentualnego deszczu



Kiedy tak patrzę na coraz więcej opadających liści
i coraz wcześniejsze zachody słońca,
to ogarnia mnie fala nieopisanego żalu.
Chciałabym zatrzymać jak najwięcej lata,
poupychać, ile się da, do słoików,
nawdychać się na zapas letniego powietrza.
Mam zamiar wykorzystać każdą wakacyjną chwilę,
a w razie niepewnej pogody pogrillować,
choćby to miało się odbywać na domowym balkonie.
Z taką perspektywą jest mi znacznie łatwiej wykorzystać i docenić ostatnie dni upalnego lata.
Dodam tylko, że na mojej głowie jest tylko doprawienie mięsa
i przygotowywanie sałatek.
Całą resztą zajmuje się mój syn,
który z wielkim zaangażowaniem wkracza w męski świat pilnowania mięsa,
przekładania, odpowiedniego zrumieniania.
No, ukochane córeczki przychodzą z chęcią na gotowe,
a niekiedy, w porywie niespodziewanych uczuć rodzinnych,
ładnie nakryją do letniego, balkonowego stołu. 

Przykładowy zestaw na domowy grill

Składniki:

skrzydełka w musztardzie, pieprzu i cytrynie
skrzydełka w ostrej papryce
mostek z baraniny (  tylko sól i ipeprz )
merguez ( ostre kiełbaski z baraniny )
zrolowane plastry boczku ( niestety gotowe )







czwartek, 13 sierpnia 2015

Słodkie ochłodzenie, czyli najłatwiejszy serniczek na zimno



Dzisiaj w temacie ciast lekkie rozluźnienie.
Nie piekę, bo i tak przez ostatnie dni żyjemy w wielkim, narodowym piecyku.
Jestem tak rozleniwiona, że nawet się nie wysiliłam przy robieniu dzisiejszego ciasta,
nawet zdjęć nie za wiele zrobiłam.
Mam nadzieję, że te zamieszczone okażą się wystarczająco zachęcające.
Zresztą nie miałabym czego uwieczniać,
bo okruchy nie wyglądałyby zbyt atrakcyjnie.
Serniczek jest pyszny, delikatny,
schłodzony wywołuje błogi uśmiech na twarzach jedzącego.
Żałuję tylko, że nie zdecydowałam się na zrobienie większego ciasta, bo to zniknęło boleśnie szybko.

Najłatwiejszy sernik na zimno

Składniki:

1 opakowanie gotowej mieszanki do sernika na zimno
2 serki waniliowe
200 ml mleka
1 opakowanie okrągłych biszkoptów
1 galaretka agrestowa
1 galaretka truskawkowa
kilka borówek i winogron

Uwaga! W celu osiągnięcia wyższych warstw ciasta można dodać podwójną porcję z każdej galaretki.

Do gotowej masy na sernik wlewam zimne mleko i miksuję przez 3-4 min ( na najwyższych obrotach ). Dodaję również zimne serki waniliowe i łączę z masą.
Następnie całość przekładam do tortownicy, wierzch wygładzam i układam na nim biszkoptowe ciastka ( brzuszkami do góry ). Formę wstawiam do lodówki.
W międzyczasie przygotowuję w dwóch osobnych pojemnikach galaretki zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Kiedy pierwsza galaretka zacznie tężeć, wylewam ją na ciasto i ponownie wstawiam do lodówki. Po całkowitym zastygnięciu na wierzchu układam borówki i winogrona oraz wlewam drugą tężejącą galaretkę. Ciasto wstawiam ostatecznie do lodówki i tam je przechowuję.











Pora na letnie śniadanko



Nic na to nie poradzę, ale kiedy zbliżają się środa czy czwartek,
moje myśli krążą nieubłaganie wokół weekendu.
Szczególnie letnie, upalne sobotnio- niedzielne poranki wprawiają mnie w radosny nastrój.
Wreszcie jest czas na leniwe śniadanko w przyjemnych okolicznościach przyrody.
O poranku słońce jeszcze jest dla nas łaskawe,
ptaki szaleją i zagłuszają nasze rozmowy,
gołębie siedzą na parkowym ogrodzeniu i grzecznie czekają na swój posiłek,
nasze domowe nastolatki też jakieś wyciszone,
jeszcze niezbyt wybudzone do kolejnej walki z rodzeństwem.
Jednym słowem pełnia szczęścia, którą uzupełnia szybki zestaw śniadaniowy.

Letnie śniadanie

Przykładowy zestaw:

mozzarella z pomidorami i bazylią
kawałki mortadeli z papryką
ser tostowy
muesli z jogurtem naturalnym
ciasto jogurtowe z borówkami
nektarynki
borówki












wtorek, 11 sierpnia 2015

Ojja tunisienne aux merguez, czyli tunezyjskie sadzone w towarzystwie ostrych kiełbasek



Ojja, choć sama nazwa brzmi egzotycznie i może przerażać,
to jedno z najłatwiejszych dań tunezyjskich.
Muszę dodać, że to też jedno z najbardziej przez nas lubianych.
Często ratowało mnie z opresji z gatunku " nie wiem, co ugotować"
lub kiedy zawartość mojej lodówki nie była imponująca.
Stali bywalcy naszego domu zawsze mieli ochotę wypróbować swoją ojja,
do czego i Was namawiam.
Możecie zrobić podstawową wersję z pominięciem dzisiejszego dodatku,
jeśli jego zakup okaże się w danej chwili niemożliwy.
Dzisiejsza wersja jest wzbogacona o smak merguezów, tunezyjskich kiełbasek z baraniny.
Poszukajcie tych wołowo- jagnięcych w niektórych francuskich marketach.
Wzbogacą Wasze danie o orientalny smak i pięknie się zaprezentują w sosie pomidorowo-paprykowym.


Ojja tunisienne aux merguez

Składniki:

8-10 kiełbasek typu merguez
2 zielone papryki
2-3 pomidory
po 1 jajku na osobę
1 cebula
sól, pieprz, łyżeczka harissy lub ostrej, mielonej papryki
oliwa lub olej


Na patelni podsmażam pokrojoną wcześniej w grube paski paprykę i cebulę.
Po ok. 3-4 min mieszania dodaję kawałki pomidorów. Wcześniej sparzyłam je wrzątkiem, aby pozbawić skórki. Następnie przyprawy wraz z harissą. Po kolejnych 5 min do warzyw wlewam pół szklanki wody, a później dodaję tyle, aby je  przykryć. Po 10 min gotowania do sosu wrzucam merguezy, a po kolejnych 5 min delikatnie sadzę w sosie po jednym jajku na osobę. Patelnię przykrywam pokrywką i pilnuję, aby jajka delikatnie się ścięły.
Ojja najlepiej smakuje z chrupiącą bagietką lub bułkami. Je się ją palcami, wspomagając się pieczywem.









niedziela, 9 sierpnia 2015

Serbska pljeskavica, czyli grillowane kotlety mielone z niespodzianką



Upalne, górskie lato,
urocze miasteczko zatopione w beskidzkiej dolince.
Zamaszyste spódnice plączące się wokół kostek,
dopiero co uszyte przez babcię koleżanki,
obowiązkowe falbany zakończone białą koronką,
kolorowe, brzęczące bransolety oznajmiające każdy nasz krok,
dziewczęca świeżość i niewinność,
chęć zdobywania świata i ulepszania gatunku ludzkiego.
Obok mnie ukochana przyjaciółka,
dziewczyna stąd, zna każdy kamień i zakręt za kolejnym pagórkiem,
wie, co piszczy w trawie i dokąd się chodzi.
Latem obowiązkowa wizyta na beskidzkim festiwalu.
Bajeczne stroje, tysiące cekinów, frędzli, szarf i korali,
światowy folklor i bałkańskie uśmiechy.
Godzinami oglądamy tańce z byłej Jugosławii.
Wzdychamy do wysokich, ciemnookich tancerzy,
dumnych reprezentantów swojego kraju.
Tu mają miejsce nasze pierwsze, nastoletnie zauroczenia,
a nieświadomi zagrożenia ze strony małoletnich wielbicielek tancerze
bez skrępowania pląsają, wywijają ciupagami i skrzypcami.

Do tych rzewnych wspomnień sprzed wielu lat
dołączam dzisiaj bałkański specjał, pljeskavicę.
Istnieje wiele fantazji na temat tego mielonego przekładańca,
ale my mieliśmy okazję spróbować serbskiej wersji z nadzieniem serowym.
Turecki gospodarz i nieugięty operator grilla,
nie zapomniał o swoich korzeniach i z nieukrywaną dumą
prezentował nam serbskie pyszności.
Zachęcam Was do zrobienia pljeskavicy,
bo będzie świetną odmianą po klasycznych hamburgerach.

Serbska pljeskavica 

1 kg mielonego mięsa z baraniny lub wołowiny ( w tradycyjnym przepisie mieszane  )
300 g sera żółtego o wyrazistym smaku
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
2 ostre papryczki
natka pietruszki
sól, pieprz, słodka papryka mielona

Jeśli mamy możliwość, to mięso mielimy sami bądź kupujemy w sklepach z turecką żywnością, gdzie takie jest oferowane na życzenie klienta. Równie dobrze możemy kupić gotowe mięso mielone.
Dodajemy do niego po 1,5 łyżeczki przypraw, drobno pokrojoną cebulę, wyciśnięty przez praskę czosnek, posiekane papryczki i natkę pietruszki). Mięso z dodatkami dobrze mieszamy, po czym wstawiamy na pół godz. do lodówki. Następnie tworzymy z niego okrągły placek wielkości średniego talerza, na jednej połowie układamy starty ser i przykrywamy delikatnie drugą częścią. Wzdłuż boków dociskamy mięso, aby w trakcie grillowania lub smażenia nie wypływał ser.
Kotlety podpiekamy z obu stron na grillu lub na domowej patelni do grillowania.
Pljeskavica dobrze się czuje w otoczeniu letnich, lekkich sałatek, frytek, sosu jogurtowo-czosnkowego lub tzatziki.









czwartek, 6 sierpnia 2015

Tunezyjska kofta z domowymi frytkami



Na początku sezonu grillowego zachęcałam Was do zrobienia wspaniałej tureckiej kefty.
Te niewielkie, ostro przyprawione kotleciki wspaniale się wpisują w letni klimat.
Tunezja też ma swoje kofty, które bardzo lubimy serwować na wakacyjne obiady.
Najlepsze by były oczywiście grillowane,
ale te dzisiejsze zostały w najzwyklejszy sposób usmażone na patelni.
Do kofty dodajemy domowe frytki,
które o tej porze roku mają wyjątkowy smak.
Kojarzą mi się z latem w Tunezji i babcią, która dla swoich wnuków smażyła górę frytek.
Im by w zasadzie wystarczyło tylko to.
Pamiętam ciągłą bitwę o wybieranie najdłuższych frytek i niemalże rękoczyny w walce o ostatnią sztukę.
Mam nadzieję, że Was przekonałam do naszego ulubionego zestawu letniego.

Tunezyjska kofta z domowymi frytkami

Składniki:

500 g mielonego mięsa z wołowiny
pół cebuli
1 ząbek czosnku
garść natki pietruszki
po łyżeczce soli, ostrej papryki mielonej i cuminu ( kmin rzymski )
po 2-3 duże ziemniaki na osobę
po 1 jajku na osobę

Etap pierwszy:

Mięso mielone łączę z drobno posiekaną cebulą, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i przyprawami. Dodaję posiekaną natkę pietruszki. Następnie formuję podłużne kotleciki, które obsmażam równomiernie na patelni.

Etap drugi:

Ziemniaki obieram, myję i kroję na podłużne paski. Dodaję sól i łyżeczkę cuminu. Dobrze mieszam frytki z przyprawami, a następnie wrzucam je na mocno rozgrzany olej. Początkowo pozostawiam je bez ruszania, ale później w międzyczasie kilka razy mieszam.


Na talerzu układam po porcji frytek, po 2-3 kofty na osobę i po jednym jajku sadzonym na osobę.