czwartek, 18 lutego 2016

Ekspresowa i ostra zupa z soczewicy



Macie ochotę na szybką, zdrową zupę ?
Łapcie okazję, bo nie zawsze moje przepisy są takie proste.
Jeśli mnie obserwujecie, to pewnie zauważyliście,
że lubię w kuchni trochę pofantazjować.
Tym razem jednak namawiam Was na zupę,
która jest o tyle nietypowa,
że nawet nie wymaga specjalnie długiego gotowania.
Wystarczy soczewica, trochę ulubionych dodatków
i w 20 minut ląduje na talerzu zdrowe danie.
Ponadto cieszy mnie fakt,
że stała się ulubioną zupą w naszym zimowym menu.
Zupę możecie doprawić w ulubiony sposób.
U nas najlepiej smakuje z odrobiną curry i ostrą papryką.

Zupa z czerwonej soczewicy na ostro

Składniki:

300 g czerwonej soczewicy
1 mała cebula
2-3 ząbki czosnku
2 łyżki masła
1 litr bulionu warzywnego
oliwa do smażenia
1 papryczka chilli
sól, pieprz, po łyżeczce curry i słodkiej czerwonej papryki
ewentualnie natka pietruszki

W garnku podsmażam na oliwie i maśle opłukaną soczewicę, dodaję pokrojoną w kostkę cebulę, dobrze mieszam, a po chwili dorzucam przeciśnięty przez praskę czosnek oraz pokrojoną w krążki papryczkę chilli. Dodaję przyprawy, po czym zalewam całość bulionem i wodą. Zupę gotuję  przez 15 min.













niedziela, 14 lutego 2016

Deser na romantyczny wieczór


Czy Walentynki nie mogłyby być chociaż raz w miesiącu ?
Ile miłości, dobroci, uśmiechu pojawia się nagle w naszych sercach.
Na co dzień tego nie uświadczymy.
Co to za wspaniały dzień bez ponurych twarzy
i dołujących myśli.
Łapmy dzisiaj, ile się da,
bo kiedy znowu zatęsknimy za miłością
i ciepłem drugiego człowieka,
z tęsknotą przypomnimy sobie ten zimowy dzień,
że jednak można,
że gdzieś na dnie schłodzonego po życiowych przejściach serca
tli się iskierka bliskich nam uczuć.
Mam nadzieję, że doświadczyliście dzisiaj wielu ciepłych przeżyć,
a może niektóre z nich zostaną z Wami na zawsze ?

Deser na romantyczny wieczór

Składniki

w kolejności dodawania:

truskawki w syropie lub z kompotu
ubita śmietanka 30%
płatki czekoladowe
pokruszone domowe bezy (  miałam dużo białek po pączkach )
płatki czekoladowe














sobota, 13 lutego 2016

Tunezyjska ojja, czyli jajka w ekskluzywnym wydaniu


Znowu będę próbowała przekonać Was do potrawy,
której prostota idzie w parze z oryginalnością.
Nie wierzycie ? Wystarczy spojrzeć na zdjęcia.
Jedno jest pewne: nie napracujecie się przy tym daniu,
a efekt zachęci Was do sięgnięcia po bardziej skomplikowane dania kuchni tunezyjskiej.
Tego typu ojja rozwiąże również problem z nietypowym obiadem.
Jeśli chcecie kogoś ugościć i zaskoczyć,
a nie macie czasu na kulinarne szaleństwa,
to danie będzie doskonałe.
W ostatnim czasie ojja przeżywa apogeum swojej popularności.
Nawet światowej klasy kucharze sięgają po to danie,
które tak naprawdę jest codziennym posiłkiem w Tunezji.
Na jego podstawową wersję może sobie pozwolić
nawet średnio zamożny mieszkaniec,
a bogatsze wersje zależą od zasobności portfela
i szczypty wyobraźni.
Dodam tylko w sekrecie, że u nas nie ma tygodnia
bez tego dania,
dlatego też od czasu do czasu podrzucam Wam jego różne warianty.
Idzie wiosna, więc pole do popisu z dodatkami będzie coraz większe.

Tunezyjska ojja, czyli jajka w ekskluzywnym wydaniu

Składniki:

3 jajka
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 łyżka harissy
kawałki żółtej i czerwonej papryki
kawałki ostrej papryczki ( zielonej i czerwonej )
kilka oliwek
oliwa
sól, słodka czerwona papryka

Na patelni podsmażam na oliwie koncentrat pomidorowy z harissą, dodaję kolorową, łagodną paprykę oraz kilka kawałków ostrej. Po chwili dodaję trochę wody, mieszam i gotuję pod przykryciem przez 2-3 min, uzupełniając poziom wody. Następnie wbijam jedno całe jajko, mieszam z całością, a dwa pozostałe delikatnie wlewam do sosu. Patelnię przykrywam pokrywką i gotuję na lekkim ogniu do ścięcia się jajek. Na koniec dodaję oliwki, natkę pietruszki i plasterki ostrej papryczki.












czwartek, 11 lutego 2016

Kieszonki z kurczaka pachnące Italią



Naprawdę nie wiem, jak to się stało,
ale wczoraj deszcz zalewał całą okolicę,
a dzisiaj leży śnieg.
Takie czary to chyba tylko w lutym.
Jakby nie było,
to przy takiej pogodzie pojawia się ochota
na coś bardziej treściwego.
Poza tym jak długo można żyć na pączkach czy faworkach.
Kuchnia odpowiednio wywietrzona,
wpuszczone rześkie, ciągle jeszcze zimowe powietrze,
więc dobrze nadziany kawałek mięsa jest mile widziany.
Dzisiaj zachęcam Was do zapieczenia piersi z kurczaka
z ulubionymi włoskimi dodatkami.
Powstaje w błyskawicznym tempie,
a aromat wydobywający się z piecyka
przeniósł mnie w tajemnicze zaułki południowej Europy.

Pieczone piersi z kurczaka nadziewane mozzarellą

Składniki:

2 piersi z kurczaka
4 łyżki wiórków z mozzarelli
4-5 pomidorków koktajlowych
oliwa
kilka listków bazylii
sól, pieprz, oregano, ostra czerwona papryka
sok z połowy cytryny lub limonki

Dodatkowo: ulubiony włoski makaron, starty parmezan

Mięso myję, osuszam, dzielę na połowę i kroję  przez środek, tworząc kieszonkę. Na wierzchu robię podłużne, delikatne nacięcia. Nacieram przyprawami, do środka wkładam wiórki z mozzarelli tak, aby nie wypadały. Mięso polewam sokiem wyciśniętym z cytryny lub limonki. Na dnie żaroodpornego naczynia układam kawałki mięsa, pomidorki koktajlowe i kilka listków bazylii oraz wlewam oliwę.
Piekę w temperaturze 180 stopni przez 10 min, dolewam szklankę wody i od czasu do czasu polewam mięso powstającym sosem. Czas całkowitego pieczenia wynosi ok.30 min w zależności od wielkości kawałków.
Piersi z kurczaka podaję z dobrym, włoskim makaronem polanym powstałym sosem i posypanym startym parmezanem.






środa, 10 lutego 2016

Zimowe kanapki z sezonowymi dodatkami


Ferie to prawdziwe wyzwanie dla rodzica,
zwłaszcza spędzane przez dzieci w domu.
Kiedyś nie był mi znany ten problem,
bo wolne od szkoły czy przedszkola zimowe tygodnie
spędzaliśmy w Egipcie.
To był piękny czas bez wymyślania zajęć dla znudzonych dzieci
czy gotowania ulubionych posiłków na życzenie.
Teraz nie jest łatwo.
Co prawda w kwestii organizacji zajęć
same potrafią wypełnić swój czas,
ale od strony kulinarnej...tragedia.
Przez cały dzień snują się po domu lub na zewnątrz,
a jakimś dziwnym sposobem,
kiedy wracam do domu robią się wyjątkowo głodne.
Obiad przygotowany, ale podgrzanie i nałożenie na talerz
wymaga tylu czynności, że młody człowiek,
świetnie poruszający się w wirtualnym świecie,
nie jest w stanie ogarnąć.
Z kolacją sprawa wygląda łatwiej.
Uwielbiamy kanapki z sezonowymi dodatkami,
więc robię je wręcz taśmowo.
Nie ma zdejmowania papryki czy zrzucania oliwek,
bo albo jedzą całościowo albo same sobie coś szykują.

Zimowe kanapki dla całej rodziny

Składniki:

bułki na naturalnym zakwasie
masło
sałata lodowa
camembert
czerwona papryka
czarne oliwki
ogórki konserwowe
do posypania: oregano, ostra papryka

Dodatkowo:

sałatka z kiwi, banana i daktyli z jogurtem naturalnym i brązowym cukrem










piątek, 5 lutego 2016

Le thé à la menthe tunisienne


Zgrabny imbryczek z misternymi wzorami
zapełnia się tajemniczym płynem.
Bolesne chwile dla niecierpliwych,
bo trzeba poczekać,
aż słomkowa zawartość nabierze koloru i mocy.
Powietrze przesycone jest aromatem mięty,
która błogo drażni nozdrza,
czas się zatrzymał...
W ozdobnych szklaneczkach pojawia się wreszcie herbata
o niespotykanym smaku i wyjątkowej słodyczy.
Jej cudowna właściwość sprawia,
że obciążony żołądek wreszcie oddycha,
znikają uderzenia gorąca,
a całe ciało się odpręża
i przenosi na inny poziom odczuwania.
Najlepiej na południe Tunezji,
przy wrotach do Sahary,
gdzie herbata miętowa ma nieziemski wymiar.

Herbatka z miętą w stylu tunezyjskim

Składniki:

2 łyżki liści suszonej mięty
kilka listków świeżej mięty
1 łyżka liści zielonej herbaty
3 łyżki cukru ( tak, tak ! )
3 szklanki wody

W małym rondelku nastawiam wodę do zagotowania.. Przed wrzeniem dodaję płukaną przez chwilę na sitku herbatę miętową w formie suszonych liści oraz zieloną herbatę. Gotuję przez minutę, dodaję cukier i odstawiam na 2-3 min. Następnie herbatę odcedzam i przelewam do imbryczka. Wlewam do małych, wąskich szklaneczek, lejąc strumieniem z góry. Idealnym uzupełnieniem są orzeszki pinii, ale wystarczające są listki świeżej mięty.

Uwaga! Herbatę pije się gorącą. W czasie wlewania jej z odpowiedniej wysokości następuje jej lekkie schłodzenie, a jednocześnie powstaje charakterystyczna pianka.










poniedziałek, 1 lutego 2016

Jajko sadzone w sosie z harissy


A może by tak od poniedziałku coś prostego,
codziennego, zwyczajnego
ale w orientalnym stylu ?
Jeśli wracacie wykończeni z wielogodzinnej harówy,
z wypchanymi siatami i rękoma zwisającymi do kolan,
z nadzieją na ciepłą strawę
w domu pełnym pozostałych głodomorów,
to mam coś dla Was.
Pospolite jajko w otoczeniu sosu z harissą,
która w takim stężeniu może przyprawić
o rozpalenie przełyku,
ale jednocześnie powoduje,
że chce się więcej i więcej.
Spróbujcie choć raz,
a na pewno Wasze kuchenne szafki zapełnią się harissą w puszce, harissą w tubce,
a może i wywalczycie od zaprzyjaźnionych Tunezyjczyków harissę arbi ?

Jajko sadzone w sosie z harissy

Składniki: 

1 jajko
1 łyżka harissy
1 łyżka koncentratu pomidorowego
oliwa
sól, pieprz, słodka papryka w proszku
kilka listków kolendry

Na małej patelni podsmażam na oliwie harissę z koncentratem przez ok 2-3 min. Dodaję przyprawy. Następnie wlewam stopniowo szklankę wody, gotuję sos przez kolejne dwie minuty. Jeśli trzeba uzupełniam wodę, ale nie za dużo, aby sos miał odpowiednią konsystencję. Na środku wbijam jajko, które powinno się jedynie lekko ściąć. Na koniec dodaję kilka listków kolendry.
Do jajka z harissą podaję frytki i mieszankę sałat z vinegretem. Doskonała będzie bagietka lub inne chrupiące pieczywo.