poniedziałek, 25 stycznia 2021

Nadziewana papryka zapiekana w mięsnym sosie

To jest chyba jedno z najbardziej uniwersalnych dań, jakie przygotowuję. Zimą  smakuje najlepiej na ciepło i na ostro, a latem na chłodno w sosie ze świeżych pomidorów. Mam dwa sposoby przygotowywania nadziewanej papryki. Klasyczne, kolorowe papryki pozostawiam w całości, uprzednio krótko podgotowując. Podłużne, duże papryki dzielę na połówki i w ten sposób każdą część napełniam nadzieniem. Przez lata eksperymentów kulinarnych trochę się, jak widać, wycwaniłam. Nie ma potrzeby martwienia się, czy papryki będą jednakowej wielkości, czy będą równo stać, bo w tej wersji wręcz wskazany jest artystyczny nieład.

Nadziewana papryka zapiekana w mięsnym sosie

2-3 podłużne papryki

250-300 gr mieszanego mięsa mielonego 

2 łyżki koncentratu pomidorowego ( latem puszka pomidorów pelati )

1 mała cebula

2 małe ząbki czosnku, 2 liście laurowe

sól, pieprz do smaku, pół łyżeczki czerwonej, słodkiej papryki,  pół łyżeczki harissy lub ostrej, mielonej papryki

świeża natka pietruszki, oliwki

starty parmezan do posypania

Myję papryki, kroję na połówki i oczyszczam z ziaren, a następnie układam na dnie żaroodpornego naczynia. 

W międzyczasie przygotowuję sos na bazie mięsa. Podsmażam mięso wraz z koncentratem i przyprawami w niewielkiej ilości oleju. Trwa to zazwyczaj ok. 5-8 min, aby pozbyć się kwaśnego smaku koncentratu. Dodaję pokrojoną w kostkę cebulę, posiekany czosnek i liście laurowe. Dopiero po 2-3 min wlewam niewielką ilość wody ( do przyjrycia mięsa). Gotuję przez ok. 15 min.

Papryki umieszczone na dnie naczynia napełniam mięsem z sosem, a następnie zalewam całość pozostałością sosu. Wstawiam do piekarnika na ok. 15 min w temperaturze 180 stopni. 

Gotowe danie posypuję pokrojonymi oliwkami, posiekaną świeżą natką pietruszki i startym parmezanem.

Nadziewane papryki podaję z zieloną sałatą i pieczywem.





środa, 20 stycznia 2021

Tunezyjski couscous z baraniną i warzywami

 

Do przygotowania tego dania chyba nie muszę nikogo namawiać. To jest nie tylko narodowe dziedzictwo Tunezji, ale i najepsza mieszanka kuchni śródziemnomorskiej. . W ceramicznej misie znajdziecie couscous z baraniną, ziemniakami, marchewką, papryką, białą rzepą i dynią. Są to warzywai, które w trakcie gotowania pięknie się rozwijają, tworząc gamę zapachów, smaków i kolorów typowych dla Maghrebu. Kto miał możliwość spróbowania couscousu w Tunezji, ten zrozumie, co mam na myśli. Mój dzisiejszy zawiera dużą ilość warzyw i jest to celowy zabieg. Uwielbiamy smak warzyw gotujących się w sosie. Równie dobrze możecie wykorzystać jedynie ziemniaki i marchewkę i to będzie równie dobry couscous. Zaopatrzcie się w naturalny jogurt lub kefir czy ayran, bo doskonale pasują do tego dania.

Couscous z baraniną i warzywami

250 gr baraniny 

300 gr couscousu

3 łyżki koncentratu pomidorowego

3 liście laurowe

2 duże ząbki czosnku

1 mała cebula

3 średnie marchewki

połowa białej rzepy

3 średnie ziemniaki

kawałek dyni

papryka, dodatkowo podłużna, średnio ostra papryka

1 płaska łyżeczka harissy

sól, pieprz do smaku, płaska łyżeczka słodkiej, mielonej papryki, płaska łyżeczka tebel ( tunezyjskiej mieszanki )

oliwki

olej do smażenia

W specjalnym garnku do gotowania couscousu podsmażam mięso z  koncentratem pomidorowym, dodaję przyprawy. Smażę przez następne 3-4 min, dokładnie mieszam przez cały czas, po czym dodaję posiekany czosnek i harissę. Po kolejnych 2 minutach wrzucam liście laurowe i zalewam mięso wodą. Gotuję sos przez następne 45-50 minut. Po tym czasie dodaję pokrojoną w grube słupki marchewkę. Przez następne 20 min pozostawiam sos na płycie do dalszego gotowania. 

W międzyczasie przesypuję couscous do dużej miski, dodaję odrobinę oleju i szklankę zimniej wody. Bardzo dobrze wszystko mieszam i odstawiam na 10 min.

Do garnka z gotującym się sosem dodaję teraz rzepę i ziemniaki, wlewam ok. 3 szklanki wody, a do górnej części garnka, specjalnej do gotowania na parze ) przekładam couscous. Gotuję przez ok. 15-20 min, a 5 min przed końcem wrzucam do sosu paprykę i pokrojoną w pióra cebulę.

Gotowy couscous przekladam do miski,  lekko solę, dodaję pół łyżeczki curcumy i łyżkę masła. Mieszam wszystko dokładnie i wlewam sos ( bez mięsa i warzyw ). Musicie sami sprawdzić, czy jest potrzebny cały czy tylko część. Couscous nie może pływać w sosie. Najlepiej więc sprawdzić po  dłuższej chwili, kiedy ziarenka wchłoną odpowiednią ilość sosu. Na wierzchu ukladam mięso i warzywa.i oliwki. Do couscousu podaję ayran , kefir lub kapkę gęstego jogurtu naturalnego.






wtorek, 19 stycznia 2021

Cafe le Musée - urocza kawiarnia w Guellala na Djerbie

Zwiedzanie muzeum w Guellali, miasteczku garncarskim na Djerbie w upalne, sierpniowe słońce bardzo rozleniwia. Eksponaty są wyjątkowe, przewodnik z gatunku bardzo zaangażowanych posłańców krzewienia tutejszej kultury, a chęć odpoczynku coraz większa. Ruszam na poszukiwania zacienionego miejsca, które pozwoli mi na chwilę oddechu od upalnej rzeczywistości. Okazuje się, że wcale to nie będzie takie trudne. Tuż przy wejściu do muzeum znajduje się mały, uroczy sklepik i kawiarenka. Tutaj zaszyję się na najbliższe pół godziny.

Zazwyczaj omijam typowo turystyczne bary czy kawiarnie przy obiektach masowego zwiedzania. Nie zapominajmy jednak, że jest sierpień 2020 i szaleje pandemia, więc jesteśmy jedynie my, mała grupka z busika. Zewnętrzna część budynku wygląda bardzo zachęcająco: olśniewająca biel ścian, ceramiczne dzbany i turkusowe drzwi ( jakżeby inaczej ), które otwarte na oścież zdają się mówić: "wejdź , odpocznij, zapomnij o całym świecie". Z łatwością daję się namówić i przy wchodzeniu odczuwam lekkie podekscytowanie. W środku panuje półmrok i przyjemny chłód. Przechadzam się po kawiarni, odkrywając kolejne, ciekawie zaaranżowane wnętrza. Wystrój jest wystylizowany na kawiarnię mauretańską z wieloma siedziskami i ozdobnymi stoliczkami. Królują barwne narzuty z lokalnych targowisk, z typowo berberyjskimi wzorami, gdzieniegdzie pojawiają się kontrastowe turkusy oraz typowe dla Guellali ceramiczne dzbany o kolorze piasku. Przy niewielkiej kuchni znajduje się stanowisko z fajkami wodnymi. Wyobrażam sobie jak tu musiało tętnić wieczorowe życie sprzed wirusa. Już słyszę gwar rozmów znad pachnącej jaśminem sziszy, rozmów z czasów, kiedy można było wieść normalne życie.

Kupuję cappuccino, które nie jest może arcydziełem nagrodzonego baristy, ale potrafi nieźle pobudzić. Dodatkowo zamawiam szklankę świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy, który smakuje wybornie. Wiadomo, tunezyjskie owoce dojrzewające w pełnym słońcu wykonały swoje zadanie. Kawę popijam na zewnętrznym tarasie i upajam się widokiem położonej poniżej Guellali i błękitem morza. Dla takich chwil warto podróżować.























sobota, 16 stycznia 2021

Ekspresowy i zdrowy falafel z piecyka

Kiedy mamy ochotę na orientalne smaki, to zazwyczaj robię falafel. Uważam, że jest to najprostsze danie czy przekąska z nutą  smakową, która mi przypomina o dalekich podróżach.

Falafel mogę przygotować w każdej chwili. Zawsze staram się mieć ciecierzycę, naturalną bądź podgotowaną w puszce. Oczywiście ta pierwsza jest zdrowsza i lepsza w smaku, ale nieraz brak czasu jest najważniejszym czynnikiem. 

Lubię falafel w formie dania, gdzie stanowi główny element,  jako dodatek do sałatki, ale i zapakowany w arabski chlebek. Taki właśnie przedstawiam Wam dzisiaj. Jest to nasza ulubiona wersja z dużą ilością  sałaty i sosem czosnkowym.

W okresie wiosenno - letnim  tak podawany falafel może stanowić lekki obiad. Teraz prawdopodobnie będzie raczej formą kolacji lub pożywną przekąską między posiłkami.

Najłatwiejszy falafel

Składniki:

200 gr ugotowanej cieciorki z puszki

1 duży ząbek czosnku

mała cebula

łyżka bułki tartej

świeża natka pietruszki

sól do smaku, płaska łyżeczka cuminu

pół łyżeczki tunezyjskiej mieszanki tebl ( to moja wersja, ale nie musicie dodawać )

Sos jogurtowy:

1 średni jogurt grecki

szczypta soli i pieprzu z młynka

posiekany koperek ( opcjonalnie )

Dodatki:

dowolna sałata, ogórki, pomidory, czerwona cebula, świeża natka pietruszki

Najpierw opłukaną cieciorkę podsmażam w niewielkiej ilości oleju. Wielokrotnie mieszam, bo lubi przywierać do dna. Zalewam wodą, dodaję przyprawy i pokrojony czosnek. Gotuję przez ok. pół godziny na średnim poziomie kuchenki. Po lekkim wystudzeniu wszystkie składniki miksuję. Dopiero na koniec wrzucam posiekaną natkę pietruszki. Z masy tworzę kulki, ale robię to bardzo delikatnie i przed kolejną porcją maczam palce w zimnej wodzie. Jeśli uznacie, że masa jest zbyt rzadka, zawsze możecie dodać trochę bułki tartej.

Gotowe kulki układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Falafel piekę w temperaturze 180 stopni przez ok. 15-20 min. Pamiętajcie, że jest już praktycznie ugotowany. Zależy nam jedynie na podpieczeniu.

Rozkładam arabski chleb ( tortilla, pita, co tam macie pod ręką ), układam liście sałaty, pokrojone pomidory, ogórki, pióra czerwonej cebuli, posiekaną natkę pietruszki, falafel ( 3-4 sztuki, jak nie jest zbyt duży ). Polewam sosem czosnkowym i zwijam w rulon.






piątek, 15 stycznia 2021

Meczet Sulejmana ( Süleymaniye Cami ) w Stambule



Ten okazały meczet jest położony na trzecim z siedmiu wzgórz w Stambule, w okolicy Złotego Rogu. Jest drugim co do wielkości, tuż po Błękitnym Meczecie , w mieście . Meczet Sulejmana ( tr. Süleymaniye Cami ) stanowi arcydzieło mistrza osmańskiej architektury Sinan, który wykonał go w latach 1550-1557 na zlecenie sułtana Sulejmana Wspaniałego.

Myślę, że to jego położenie sprawiło, że jest mniej popularny od pozostałych. Dotarcie na wzgórze stanowi niebywałe wyzwanie, zwłaszcza gdy wybiera się wędrówkę w upalny sierpień. To było nasze pierwsze podejście w tej okolicy. Następnym razem zdecydowaliśmy się na zwiedzanie pod koniec lutego. Pogoda, jak widzicie na zdjęciach, była piękna, niebo zniewalająco błękitne, powiewał lekki wiatr i nie było też tłumu turystów. Dodam tylko, że była to końcówka lutego 2020r, kiedy na świecie zaczął się rozprzestrzeniać koronawirus.

Meczet, choćby już przez samo położenie, nas zauroczył. Otacza go piękny, zadbany ogród z wydzielonymi ścieżkami spacerowymi. Na tle błękitnego nieba królują cztery minarety, a u podstaw  budowli 24 kolumny. Na terenie znajduje się cmentarz z mauzoleum sułtana Sulejmana Wspaniałegoi jego małżonki Hürrem, ( Roksolana), a także hammam, karawanseraj, szkoła teologii, kuchnia, szkoła medyczna oraz fontanny do rytualnego oczyszczania ciała przed modlitwą. 

Dodatkową atrakcję zwiedzania zostawiłam na koniec., a mianowicie zapierający dech w piersiach widok. Musicie to zobaczyć, bo z tego poziomu ukaże Wam się bajeczny Stambuł w całej krasie.
















wtorek, 12 stycznia 2021

Migdałowe rogaliki ( Vanillekipferl ) pod kołderką z cukru

Dzisiaj nas kompletnie zasypało. To jest naprawdę ewenement o tej porze roku. Mówię poważnie. Nic dziwnego, że wszyscy wstawiają zdjęcia ze śniegiem, zaznaczając, że pada, sypie, że praedziwa śnieżyca. Tak mnie ten zimowy krajobraz wpędził w radosny nastrój. bo świat znowu, choć na chwilę, stał się piękny.

Ja też mam dzisiaj śnieżną krainę na talerzu. Wszyscy smażą pączki, faworki, a ja zachęcam Was do upieczenia cudownych, migdałowych rogalików. Są bardzo delikatne, rozpływają się w ustach, a obtoczone w cukrze pudrze wyglądają jak obsypane śniegiem.

Migdałowe rogaliki ( Vanillekipferl )

Składniki:

200 gr mąki pszennej

200 gr masła

150 gr mielonych migdałów

80 gr cukru pudru

1 torebeczka cukru waniliowego lub kilka kropli olejku waniliowego

1 łyżeczka proszku do pieczenia ( tylko 1 do ciasta )

Do posypania: cukier puder lub drobny cukier wymieszany z cukrem waniliowym

Wszystkie suche składniki mieszam w misce, dodaję pokrojone w kostkę masło. Niektórzy dodają jeszcze jajko, ale ja wolę bardziej sypką formę tych ciastek. Szybko wyrabiam ciasto, formuję z niego kulę i owiniętą w folię odkładam na godzinę do lodówki.

Istnieją różne sposoby tworzenia tych ciasteczek. My z córką lepimy najpierw małe kulki, a następnie robimy z nich wąskie paski, które wyginamy na brzegach. W ten sposób powstają księżyce ( córka) lub rogaliki ( ja). Obie formy są dozwolone i wyglądają pięknie.

Ciasteczka piekę w temperaturze 180 stopni przez ok. 12-15 min. Po pierwszej blaszce sami ocenicie, ile potrzebujecie minut. Wszystko zależy od wielkości i grubości rogalików. Jeśli lekko się przyrumienią, to nic nie szkodzi, bo i tak będą posypane obficie cukrem pudrem lub obtoczone w drobnym cukrze, wymieszanym z waniliowym cukrem.