piątek, 18 września 2015

Trochę lata i nieco jesieni na śniadaniowym talerzu



Trudno mi tak nagle zapomnieć o lecie.
Na bazarku tęsknym wzrokiem patrzę na kolorowe papryki,
błyszczące bakłażany i malinowe pomidory.
Przeżywam rozterkę, bo niby dociera do mojej świadomości jesień,
ale dusza ciągle jeszcze tęskni do promieni słońca.
Ostatni tydzień łaskawie nas obdarzył tym,
co w lecie jest najpiękniejsze.
Rozszalały mi się zioła, znowu dumnie wyginały się w stronę żaru z nieba.
Szczęśliwe, dalekie od ludzkiego marudzenia, że za gorąco.
Tylko parę dni, a zaczęły dziać się cuda.
Nawet pewien niezidentyfikowany obiekt, ponoć zielony, wijący się leniwie w trawie
rozłożył się dumnie na naszym pięknym osiedlu.
Szkoda mu się stąd ruszać i pewnie siedzi gdzieś tam wciśnięty pomiędzy urocze krzaczki.
Niestety od tego czasu moje życie zmieniło sens,
bo wszędzie go wypatruję i maszeruję przez środek,
oby jak najdalej od zieleni.
Od czasu do czasu przemknie tylko ktoś wywijający kijem,
ale bez obaw, to tylko mój mąż,
który nie boi się egzotycznych stworów i zapragnął zostać łapaczem węży.
A może nawet i lokalnym bohaterem...
Jak widać, różne emocje niosą z sobą ciepłe dni.
Wystarczy kilka przyjaznych promieni z nieba
i od razu świat się ożywia.
Mam nadzieję, że nie dotyczy to, jakby na to nie spojrzeć, naszego węża
i nie będzie więcej kosztował kąpieli słonecznych.
A tymczasem zapraszam Was na jeszcze letnie, a już jesienne śniadanie.

Letnio-jesienne śniadanie

Przykładowy zestaw:

sałatka z roszponką, fetą i pomidorami
sałatka z grillowanych papryk z cebulką i czosnkiem
jajka zgrabnie usadzone
muesli z ulubionymi owocami
graham ze słonecznikiem
herbata z cytryną

 







środa, 16 września 2015

Omlet z nadzieniem w stylu leczo


Omlet jest zdecydowanie moim śniadaniowym faworytem.
Ze względu na wczesne wstawanie nie jadam przed wyjściem z domu posiłku.
Przy wschodzie słońca jestem zainteresowana jedynie kawą.
Za to w weekendy ogarnia mnie istne omletowe szaleństwo.
Nadziewam go, czym się da, ulepszam ulubione wersje,
podrzucam mojej nastoletniej ferajnie do spróbowania.
W minioną sobotę poczułam jesień,
więc w moim omlecie pojawiły się typowe dla tej pory roku warzywa i kolory.
Omlet nadziałam lekką wersją leczo, uwieczniłam go na zdjęciu
i co usłyszałam od kochanego synka:
" No, tak, wszystko, co najlepsze to na koniec.
Niby zdjęcia, zdjęcia, a my to co" ?
To było po tym, jak wpałaszował swój puchaty omlet z serkiem topionym.

Omlet z nadzieniem w stylu leczo

Składniki na omlet:

2 jajka
łyżka zimnej wody
odrobina soli i pieprzu
masło do smażenia

Na leczo:

kawałki kolorowych papryk
pół cebuli
ząbek czosnku
sól, słodka mielona papryka, oregano
olej do smażenia

Kolorowe papryki kroję w paski i podsmażam przez chwilkę na oleju, po chwili dodaję pióra z cebuli i czosnek oraz przyprawy. Po 2-3 min gotową mieszankę układam na połówce omletu.












wtorek, 15 września 2015

Kotlety z kalafiora, czyli sprytna imitacja hamburgera



Wszyscy zajadają się kalafiorem.
To bardzo smaczna moda,
która trwa wiele lat i pewnie długo jeszcze nie przeminie.
To ulubiony smak dzieciństwa i zwyczaj oznajmiający nadejście jesieni.
Proponowałam Wam kiedyś kalafior w sosie tunezyjskim,
a dzisiaj zachęcam do zrobienia kotlecików z tym uniwersalnym warzywem.
Możecie je wykorzystać do szkolnej kanapki,
podać jako lżejszą wersję hamburgera
lub polać aromatycznym sosem pomidorowym w tunezyjskim stylu.
Wybór należy do Was, bo my już wszystkie wersje przerobiliśmy,
a ta jest wyjątkowo pyszna.

Kotlety z mięsem mielonym i kalafiorem

Składniki:

500 g mięsa mielonego z wołowiny lub indyka
1 średni kalafior
1 cebula
2 jajka
sól, pieprz, 2 liście laurowe
natka pietruszki
3-4 łyżki mąki
olej do smażenia

Na sos:

2 łyżki koncentratu pomidorowego
2 ząbki czosnku
sól, łyżeczka harissy lub ostrej, mielonej papryki

Etap pierwszy:

Mięso mielone podsmażam na oleju z dodatkiem soli i szczypty pieprzu oraz z posiekaną drobno cebulą przez ok.10 min.

Etap drugi:

Kawałki kalafiora gotuję do miękkości z dodatkiem liści laurowych. Zostawiam go do przestudzenia, po czym rozdrabniam widelcem, a następnie łączę z podsmażonym wcześniej mięsem. Dodaję 3-4 łyżki mąki pszennej ( zależnie od wilgotności masy ) oraz 2 jajka. Wszystkie produkty łączę i lepię kotlety w kształcie hamburgerów. Następnie smażę je z dwóch stron na rumiany kolor.

Etap trzeci:

W garnku podsmażam koncentrat pomidorowy na oleju przez ok.3 min, następnie dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek oraz przyprawy. Smażę jeszcze przez chwilę, przez cały czas dobrze mieszając, po czym dolewam stopniowo wodę i gotuję jeszcze przez ok.5-7 min aż do powstania gęstego sosu.

Na talerzu układam po 2 kotlety na osobę i polewam je pikantnym pomidorowym sosem.







sobota, 12 września 2015

Tunezyjska ojja z rybą i frytkami, czyli idealny obiad na szybko


Co prawda mamy już weekend,
ale już teraz dobrze jest pomyśleć
o zestawach obiadowych na kolejny tydzień.
Grunt to dobry plan i to w każdej dziedzinie życia.
Nie powiem, że w kuchennych poczynaniach mam wszystko uporządkowane.
Nie, to by było dla takich wariatów jak my stanowczo za dużo.
Jednak zawsze mam ze dwa, trzy dania, które potrzebuję na już,
bo ledwie wrócę skonana z pracy, już muszę pędzić w świat
z ambitnymi planami na życie ( czytaj: bieganie po urzędach, trening syna, mecz ).
Oto więc danie na takie szalone dni.
To naprawdę nic wielkiego, banalna kombinacja podstawowych składników z lodówki,
kuchni tunezyjskiej i... braku czasu.
Może być bez panierowanej ryby lub w ogóle bez ryby,
a i tak powstanie smaczny obiad w zabiegany dzień.

Szybki obiad z rybą i tunezyjską wersją jajek

Składniki:

500 g filetów z morszczuka
po 200 g frytek na osobę
po 1 jajku na osobę
2 jajka do panierki
miseczka bułki tartej
6-8 pomidorków koktajlowych
2 cebule
cukinia
sól, pieprz, ostra mielona papryka, cumin do ryby, oregano do cukinii
natka pietruszki
olej do smażenia

Na patelni podsmażam cebulę pokrojoną w pióra, dodaję przyprawy i wrzucam połówki pomidorków koktajlowych. Po 5-7 min wrzucam po 1 jajku na osobę i mieszam przez chwilę ( jak przy jajecznicy ).

Rozmrożone filety z ryby kroję na połówki, solę i posypuję cuminem. Obtaczam w jajku i panierce, a następnie smażę na złocisty kolor.

Cukinię kroję na małe kwadraty i wrzucam na 2-3 min na rozgrzany olej. Odkładam na papier kuchenny.

Frytki podpiekam w piecyku zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Dla każdego układam na talerzu kompozycję z przygotowanych produktów.








czwartek, 10 września 2015

Wrześniowa tarta ze śliwkami




Właśnie zalała nas w domu fioletowa fala.
Gdzie okiem nie rzucić - śliwki.
Biedne, nie wiedzą,co je czeka.
Wypinają  połówki do słabnącego słońca, dumne ze swojej wyjątkowej fioletowości.
Niezbyt długo poleżą na talerzu
i będą dumną ozdobą wczesnojesiennego stołu.
Zaraz trafią do garnka, gdzie spróbują przejść metamorfozę.
Kilka łyżek cukru, szczypta cynamonu i odrobina skórki cytryny
zamienią je w cudowne konfitury.
Zanim przystąpię do obróbki,
podkradnę parę śliweczek i zrobią szybką tartę.
Nie wyobrażam sobie września bez takiego smakołyku.
Do świeżego, cieniutkiego i kruchego ciasta dodam
dobrą herbatę, ulubiony kocyk, intrygującą książkę
i nadzieję na złotą, polską jesień.

Tarta ze śliwkami

Składniki:

2 szklanki mąki krupczatki
pół szklanki cukru pudru
150 g masła
2 żółtka
4-5 łyżek lodowatej wody

200-300 g śliwek
brązowy cukier do posypania śliwek

Z powyższych składników robię ciasto. Do przesianej mąki dodaję cukier, sól, pokrojone na kawałeczki masło oraz, zależnie od struktury ciasta, zimną wodę. Szybko zagniatam ciasto i w formie kuli zawiniętej w folię wstawiam na co najmniej godz. do lodówki. Po tym czasie rozwałkowuję je w formie do tarty o piekę w temperaturze 200 stopni przez 5-7 min. Wyjmuję z piecyka i na cieście układam połówki śliwek, po czym posypuję je lekko brązowym cukrem. Ponownie wstawiam do piecyka na kolejne 20-25 min w temperaturze 180 stopni.


























wtorek, 8 września 2015

Jajka, sardynki i harissa, czyli tunezyjskie trio doskonałe



Przez wrześniową bieganinę często brakuje mi czasu na solidny obiad.
Ciągle coś trzeba uzupełniać, wypełniać, drukować listy podręczników,
kupować pięćdziesiąty drugi zeszyt,
pobiec na zebranie, przejrzeć jesienne ubrania,
wyciągnąć cieplejsze buty,
oswoić dzieci z powrotem do szkoły,
przestawić tory na poranne wstawanie...
Trudno w tym wszystkim odnaleźć siebie,
a co dopiero zrobić porządny obiad.
W takie dni jak dziś proponuję Wam danie,
które wielokrotnie ratowało mnie z opresji.
Jest tak doskonałe, że powstaje błyskawicznie
i nie wymaga wielkich umiejętności kulinarnych.
Jest tylko jeden mały problem:
musicie lubić sardynki.

Jajka z sardynkami w sosie z harissą

Składniki:

po 2 jajka na osobę
1 puszka sardynek w oleju
2 łyżki harissy lub innej ostrej pasty pomidorowej
3 łyżki oliwy
2 łyżki wody
kilka oliwek
sól, pieprz, cumin dla smaku

W garnku gotuję jajka na miękko, a w międzyczasie w półmisku przygotowuję sos z harissy, oliwy i 2 łyżek letniej wody. Dodaję przyprawy, delikatnie wyjęte ze skorupki jajka na miękko o kawałki sardynek z puszki. Posypuję mielonym kminem rzymskim i zjadam z pyszną, chrupiącą bagietką.







piątek, 4 września 2015

Kurczak w jesiennej oprawie





Tak trudno uwierzyć, że to, co nas uszczęśliwiało zaledwie dwa dni wcześniej,
nie istnieje, zniknęło, zapomniało o nas.
Snuję się bez nastroju, żyję jak w amoku,
z przedziwnym uczuciem,
jakby lata w ogóle nie było.
Szkoda.że ten radosny czas trwa tak krótko,
najpierw szaleje, rozpala nasze zmysły,
a później znika niczym ulotny kochanek
i pozostawia nas samym sobie.
No, to teraz sobie radźcie sami z chłodem i słotą,
ustawcie odbiór na mgliste poranki i nostalgiczne wieczory.
Ja się nie poddaję i w mojej kuchni wyciągnę wszystko, co  najlepsze w nadchodzącej jesieni.
Zatem zaczynamy !

Kurczak w sosie paprykowym z domieszką curry

Składniki:

500 g piersi z kurczaka
200 g zielonej fasolki z puszki lub mrożonej
pół czerwonej papryki
1 średnia cebula
pół szklanki śmietany
sól, po łyżeczce curry i ostrej, mielonej papryki

Piersi z kurczaka kroję na duże, podłużne kawałki. Podsmażam w oleju z dodatkiem przypraw. Po 5 min dodaję pokrojoną w pióra cebulę, a po kilku minutach wlewam wodę, aby lekko zakrywała mięso. Po 20 min gotowania dodaję zieloną fasolkę. Całość gotuję jeszcze przez 10 min, a na koniec dodaję śmietanę i kawałki papryki. Zostawiam garnek na płycie jeszcze przez 2 min.
Sos najlepiej smakuje ze świeżym, chrupiącym pieczywem. Można go też podać z ugotowanym na sypko ryżem.