wtorek, 8 sierpnia 2017

Niespodzianka na tunezyjskim dachu



Wchodzenie na dach gigantycznego zazwyczaj domu
należy do naszych rytuałów w czasie tunezyjskich wakacji.
Nie wymaga to akrobatycznych umiejętmości
czy pionierskich wyczynów.
Dachy są płaskie, często zabezpieczone ozdobną balustradą,
a łatwo dostępne dzięki dziesiątkom schodków pnących się aż po samą górę.
Na dachu panie domu wieszają pranie,
wietrzną dywany po zimowych, wilgotnych miesiącach,
no a my się na naszym opalamy lub oglądamy zachody słońca.
Kiedy wdrapaliśmy się na trzecie piętro domu u bratowej,
wskoczyło na nas małe kudłate cudo,
figlarnie spoglądające jednym okiem spod bujnej grzywy.
Taki piesek w Tunezji to nie lada atrakcja
i dość rzadki widok,
a cóż dopiero taka zwariowana kulka z zadatkami na ADHD.
Mały łobuziak odpoczywał sobie ukryty przed słońcem, ale na nasz widok oszalał.
My zresztą też.












2 komentarze :

  1. Ależ rozkoszny!
    Przypomina moją Ptysię, tylko kolorki inne :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii.